Taki postulat znalazł się wśród prawie 20 propozycji liberalizacji prawa przedsiębiorców, z jakimi do Jarosława Gowina, ministra sprawiedliwości, wystąpił w tych dniach Business Centre Club.
Szlaban dla bankruta
Obok pomysłów łagodzących rygory wobec przedsiębiorców, takich jak odstąpienie od ścigania w trybie karnym części przestępstw gospodarczych, także związanych z niewypłacalnością, jest propozycja, aby sąd upadłościowy obowiązkowo orzekał zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, zasiadania w radzie nadzorczej, zarządzie w spółce, przedsiębiorstwie państwowym, spółdzielni, fundacji lub stowarzyszeniu na czas od trzech do dziesięciu lat.
Oczywiście zakaz nie byłby orzekany za każdą upadłość, gdyż bankructwo to w zasadzie naturalna rzecz w biznesie, ale wobec menedżera, który ze swej winy nie złożył w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości albo po jej ogłoszeniu nie wydał majątku, ksiąg i dokumentów handlowych, albo ukrywał, niszczył lub obciążał majątek wchodzący w skład masy bądź inaczej utrudniał postępowanie upadłościowe.
Nie ma wątpliwości, że w Polsce wierzyciele odzyskują niewielki procent długu. W zasadzie nie ma postępowań upadłościowych, które zakończyłyby się spłaceniem wierzycieli w 100 proc. Byłoby więc lepiej, gdyby dłużnicy przestrzegali obowiązku zgłaszania wniosku o ogłoszenie upadłości od razu, gdy stają się niewypłacalni.
Podobna regulacja już jest (art. 373 prawa upadłościowego), ale obecnie sąd nie musi, ma tylko możliwość orzec zakaz.