Było tak dlatego, że ci, którzy dostali wypowiedzenie z przyczyn dotyczących pracodawcy, i tak otrzymywali odprawy z mocy ustawy o zwolnieniach grupowych. Skoro tak, sąd może zbadać, jaka była wola stron układu i wziąć ją pod uwagę przy ferowaniu wyroku.
Niekiedy sąd musi przeanalizować porozumienie podpisane dobrowolnie przez strony, nawet gdy jego treść jest jednoznaczna i nie pozostawia wątpliwości co do swojego znaczenia. Sąd Najwyższy kilkakrotnie wypowiadał się w sprawie takiej właśnie kontrowersyjnej umowy społecznej.
Musiał przy tym sięgnąć do podstaw ustrojowych wyrażonych w konstytucji, uwzględniając tę, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Jakie wnioski wyciągnął SN? Okazuje się, że nie zawsze wynegocjowanie superwarunków przełoży się na ich wyegzekwowanie.
W określonych okolicznościach sąd będzie mógł orzec, że dochodzenie takich roszczeń jest czynieniem ze swego prawa użytku sprzecznego ze społeczno-gospodarczym jego przeznaczeniem lub zasadami współżycia społecznego. Takiego natomiast działania lub zaniechania uprawnionego nie uważa się za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.
Precz z nieprzyzwoitymi bonusami
Umowa społeczna to porozumienie będące źródłem prawa pracy z mocy art. 9 k.p. i zawiera postanowienia o charakterze normatywnym. Może ona oczywiście zawierać regulacje, które są korzystniejsze dla pracowników niż powszechne przepisy. Nawet jednak tu wolność nie jest nieograniczona. Umawiające się strony muszą uwzględnić wiele okoliczności, zanim zdecydują się podpisać pakt o tej, a nie innej, treści.
W opinii SN przyznanie ponadstandardowych lub nadzwyczajnych przywilejów pracowniczych w nienazwanych zbiorowych porozumieniach prawa pracy poddaje się weryfikacji sądowej. I to z uwagi na społeczno-gospodarczą ocenę interesów stron lub uprawnień beneficjentów postanowień takich aktów.