Przysługująca pracownikowi pieniężna rekompensata za nadliczbówki nie może przyjmować formy ryczałtu, którego wysokość znacznie odbiegałaby na jego niekorzyść w stosunku do wynagrodzenia obliczonego według norm wskazanych w kodeksie pracy. Umówienie się z zatrudnionym co do zryczałtowanej płacy za nadgodziny nie pozbawia go roszczeń o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych, nieobjęte tym ryczałtem (por. wyrok Sądu Najwyższego z 24 kwietnia 1979,I PRN 42/79).
Nagłe wezwanie
Bywa, że pracownicy, np. wskutek szczególnych potrzeb pracodawcy, przychodzą do firmy także w dniach, które zwyczajowo nie są robocze. Te szczególne potrzeby to – jak wyjaśnił SN w uzasadnieniu do wyroku z 26 maja 2000 (I PKN 667/99) – sytuacje specjalne, niecodzienne, odróżniające się od zwykłych, standardowych zdarzeń związanych z prowadzoną przez pracodawcę działalnością.
Będzie to np. usterka maszyny niezbędnej dla zapewnienia ciągłości produkcji. Niejednokrotnie w takich nadzwyczajnych okolicznościach podwładnego ponadplanowo wzywa się do zakładu w sobotę, która jest dniem wolnym z tytułu przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy.
Bez odstępstw
Tu warto zauważyć, że ustawodawca nie przewidział żadnych odstępstw od naczelnej zasady, zgodnie z którą tydzień powinien liczyć średnio pięć roboczych dni. Na mocy art. 129 § 1 k.p. czas pracy nie może przekraczać ośmiu godzin na dobę i przeciętnie 40 w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym. Wyznacza on określone granice czasowe, w których szef musi rozliczyć się z godzin przepracowanych przez podwładnego.
Osobie, która wykonywała pracę w dniu wolnym wynikającym z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu, przysługuje w zamian inny dzień wolny od zadań udzielony do końca okresu rozliczeniowego, w terminie z nią uzgodnionym. Tak bowiem stanowi art. 151
3