Członek zarządu spółki kapitałowej nie może bez jej zgody zajmować się interesami konkurencyjnymi. Czym one są, nie do końca wiadomo. Ustawa nie definiuje tego pojęcia, wyjaśnienie pozostawiając praktyce. I ta jednak nie wnika w zagadnienie zbyt głęboko, a o orzeczeniach sądowych mu poświęconych nie słychać zbyt dużo.
Te natomiast, które są znane, dotyczą na ogół prawa pracy (podkreślmy, że omawiany tu zakaz konkurencji wynika bezpośrednio z prawa spółek i jest niezależny od tego zastrzeżonego w prawie pracy). Wynika to najpewniej z faktu, że menedżerowie po prostu unikają działalności konkurencyjnej.
[srodtytul]Jak porównywać[/srodtytul]
Gdyby pokusić się o sformułowanie definicji, to należałoby chyba skoncentrować się na tym, jakie zapotrzebowanie zaspokaja oferta spółki. Konkurencja ma zatem miejsce tam, gdzie w grę wchodzą świadczenia komplementarne (zastępniki).
Przykładowo jeśli jedna spółka sprzedaje meble kuchenne, a druga pokojowe, to trudno mówić o konkurencji. Natomiast jeśli jedna spółka zajmuje się wydawaniem lokalnej gazety, a druga prowadzi internetowy serwis informacyjny, to stanowią one wobec siebie konkurencję, choć pozornie zajmują się czym innym.