– Przekazywanie firmy rodzinnej nieraz stanowi ogromny problem: nie każde dziecko musi się nadawać na przedsiębiorcę czy chcieć nim być – mówi prof. Andrzej Blikle, przedsiębiorca i prezes Inicjatywy Firm Rodzinnych.
– W USA np. jest szczególny tryb przekazywania firm, gabinetów lekarskich czy kancelarii prawniczych, np. syn, kupując firmę od ojca, zapewnia rodzicom emeryturę, ale uzyskuje samodzielność, choć pod kontrolą banku, który kredytuje zakup. Jest więc dodatkowa gwarancja, że da sobie radę z biznesem. W Polsce powinna być też jakaś szczególna forma przekazywania firm rodzinnych, będzie to z korzyścią dla całej gospodarki – dodaje prof. Blikle.
Właśnie ze środowiska biznesu (i notariatu) wyszedł senacki projekt: darowizny na wypadek śmierci. Otóż spadkodawca mógłby zadecydować (w notarialnej umowie), że ta czy inna część jego majątku, np. fabryczka czy willa, przechodzi w chwili jego śmieci na wskazaną osobę. Jeżeli tak zadecyduje, to darowizna ta nie będzie doliczana do schedy, pod warunkiem że spadkodawca dokonał jej co najmniej dwa lata przed śmiercią.
[srodtytul]Zagrożona rodzina[/srodtytul]
Tak obdarowany (niezależnie od tego, czy to będzie ktoś z rodziny czy np. kochanka) będzie uprzywilejowany, gdyż jego uzysku nie będzie się uwzględniać do obliczania i rozliczania zachowku. (Zachowek, przypomnijmy, to część majątku, zwykle 1/2 spadku, która przypada najbliższym, jeśli zmarły przekazał spadek dalszym krewnym bądź obcym). Będzie też dopiero awaryjnie odpowiadał wobec wierzycieli spadku: jeśli nie będą mogli ściągnąć długów od formalnych spadkobierców.
– Senacki projekt tylko z nazwy proponuje darowiznę, tak naprawdę jest to rozporządzenie majątkiem pozbawiające wierzycieli spadkodawcy możliwości ściągnięcia długów z rozdysponowanego mienia – wskazuje prof. Maksymilian Pazdan, przewodniczący zespołu prawa spadkowego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego. – Projekt Komisji Kodyfikacyjnej tzw. zapisu windykacyjnego chroni przed takimi sytuacjami, gwarantuje pewność obrotu. Jednocześnie gwarantuje to, na co wszyscy czekają i co oddaje potoczny język: by spadkodawca zapisywał konkretne składniki majątkowe, a nie tylko ułamek w spadku. Jednakże z zapisu może się w każdej chwili wycofać.