– powoduje przekroczenie normy średniotygodniowej.
Natomiast w każdym innym dniu, niewymienionym wyżej, płacimy dodatek 50-proc.
[srodtytul]Jeden dzień w tygodniu[/srodtytul]
Jeżeli rzeczywiście czytelnik pracuje w ruchu ciągłym (może to być system równoważny, co pracujący często mylą), to przy układaniu grafiku czasu pracy prawdopodobnie popełniono wykroczenie. Tak jest, gdy 12-godzinnych zmian jest więcej niż jedna w tygodniu. Nie mamy co do tego pewności, ale z tego, co pisze czytelnik, wynika, że zmiany są tylko takie.
Tymczasem [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=B5E347C50E4D2860978BAD3D891C7A48?n=1&id=76037&wid=337521]kodeks pracy[/link] zakłada, że praca w ruchu ciągłym:
- jest zarezerwowana dla firm, w których wstrzymanie pracy jest niemożliwe ze względu na technologię produkcji lub ciągłe zaspokajanie potrzeb ludności,
- pozwala przedłużyć przeciętny tygodniowy czas pracy do 43 godzin, a jednego dnia w niektórych tygodniach zaplanować 12-godzinną dniówkę,
- za wydłużoną pracę każe zapłacić; mimo że nie są to nadgodziny, to zatrudnionym przysługuje normalne wynagrodzenie i 100-proc. dodatek.
Zatem 12-godzinną zmianę można mieć tylko raz w tygodniu, a w ujęciu pełnego, czterotygodniowego okresu rozliczeniowego zaledwie trzy razy. W przeciwnym razie zatrudniony przepracuje o jedną godzinę tygodniowo za dużo, bo aż 44 godziny.
Czytelnik pracuje na 3/4 etatu, co oznacza, że np. w lipcu jego wymiar czasu pracy wynosi 132 godziny (3/4 ze 176 godzin). Jego praca w poszczególnych tygodniach mogłaby wyglądać tak: jednego dnia w tygodniu pracuje po 12 godzin, a w innych po cztery bądź sześć
[ramka][b] Zobacz [link=http://www.rp.pl/galeria/56574,1,508028.html]przykładowy harmonogram dla ruchu ciągłego[/link] [/b][/ramka]
[srodtytul]Co w angażu[/srodtytul]
Zaniżone dniówki (cztero- bądź pięciogodzinne) rodzą jeszcze pytanie: od której godziny liczyć pracę ponadwymiarową? U zatrudnionych na część etatu informacja o tym powinna wynikać z umowy o pracę.
Art. 151 § 5 k.p. stanowi bowiem, że strony takiego kontraktu wskazują godzinę, której przekroczenie uprawnia do normalnego wynagrodzenia i dodatków jak za nadgodziny (to tzw. praca ponadwymiarowa). A jeżeli tego nie zrobią, to zatrudniony na część etatu dostanie dodatki za nadgodziny dopiero po ósmej godzinie pracy.
Tak uznał [b]SN w wyroku z 9 lipca 2008 r. (I PK 315/07)[/b].
Jeżeli zatem z angażu czytelnika wynika przykładowo, że praca ponadwymiarowa rozpoczyna się po godzinie szóstej, to siódmą i ósmą godzinę zebrania rekompensujemy tak jak nadgodziny. Gorzej, gdy umowa milczy w tym zakresie. Wtedy czas zebrania będzie rekompensowany dodatkiem za godziny nadliczbowe dopiero po ósmej godzinie.
[ramka][b]Przykład[/b]
Na czwartek zaplanowano sześciogodzinną pracę. Po jej zakończeniu szef zorganizował zebranie, które trwało trzy godziny.
Z umowy nie wynika, od której godziny rozpoczyna się praca ponadwymiarowa. Dlatego za dwie z trzech godzin zebrania (siódmą i ósmą) pracownik dostanie normalne wynagrodzenie, a za jedną godzinę (dziewiątą) pracownik dostanie oprócz wynagrodzenia także dodatek za nadgodziny.[/ramka]
[srodtytul]Odwołasz wyjątkowo[/srodtytul]
I na koniec jeszcze jeden grzech szefa. Popełnia go, naruszając święte prawo do wypoczynku. Nie może wymagać, by urlopowicz stawił się w firmie i uczestniczył w zebraniu. To absurd. Kodeks pracy nie pozostawia w tym zakresie żadnych wątpliwości.
Pracodawca może odwołać pracownika z urlopu tylko wtedy, gdy jego obecności w zakładzie wymagają okoliczności nieprzewidziane w chwili rozpoczynania urlopu (art. 167 k.p.). Cykliczne zebranie organizacyjne bez wątpienia do takich nie należy.
Skoro szef o tym nie pamięta, to popełnia jeszcze jedno wykroczenie zagrożone grzywną. A jakby tego było mało, do kosztów musi doliczyć jeszcze inne związane bezpośrednio z odwołaniem z urlopu.
[ramka][b]W drodze wyjątku[/b]
Praca nadliczbowa występuje m.in. z powodu szczególnych potrzeb pracodawcy, które według Sądu Najwyższego należy rozumieć jako przeciwstawne zwykłym, normalnym potrzebom, tj. zaistniałe w związku z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą[b] (wyrok z 26 maja 2000 r., I PKN 667/99).[/b]
Tymczasem notoryczne zebrania organizacyjne nie są czymś wyjątkowym i co gorsza są planowane z wyprzedzeniem, a to wykroczenie. [/ramka]