Teoretycznie Telewizja Polska ma nową radę nadzorczą, nowy zarząd i nowego prezesa. W praktyce jednak w budynku TVP rządzi nadal stare kierownictwo. Zwolniony w poniedziałek dyscyplinarnie Piotr Farfał przeprowadza zwolnienia grupowe, a nowy prezes TVP Bogusław Szwedo nie może się dostać do gabinetu. Co to oznacza dla zwalnianych pracowników?
W [b]wyroku z 9 maja 2006 r. (sygn. II PK 270/05) Sąd Najwyższy[/b] uznał, że niezgodność z prawem rozwiązania umowy o pracę wynikająca z niewłaściwej reprezentacji pracodawcy nie powoduje nieważności wypowiedzenia. Na żądanie zainteresowanego sąd może orzec wtedy o bezskuteczności wymówienia, przywróceniu do pracy lub o odszkodowaniu (art. 45 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=6B23FE4C54E7E5D220BD6C35EA7F1454?id=76037]kodeksu pracy[/link]). Zastosowanie sankcji przewidzianych w kodeksie cywilnym, tj. bezwzględna nieważność czynności prawnej, może nastąpić tylko wyjątkowo, jeśli wypowiedzenia dokonano niezgodnie z wolą pracodawcy i wówczas, gdy nie zostało ono przez niego potwierdzone.
Tak więc [b]osoby, którym Piotr Farfał podpisał wypowiedzenia umów o pracę już po tym, jak został odwołany, mogą wyrzucić je do kosza, jeśli decyzje byłego prezesa nie idą w parze z wolą obecnych członków zarządu.[/b] Dla zatrudnionych to sytuacja najkorzystniejsza, bo kończy się tym, że wymówienie podpisane przez Farfała jest nieskuteczne.
[b]Gorzej, jeśli nowy zarząd zamierza kontynuować politykę starego i zwolnień nie kwestionuje.[/b] Jedyne, co w takiej sytuacji poszkodowany może zrobić, to wystąpić do sądu pracy z powództwem o uznanie rozwiązania umowy za bezprawne.
[b]Sytuacja się komplikuje, gdy angaże są wypowiadane nie bezpośrednio przez prezesa, ale przez osoby upoważnione.[/b] Wtedy redukcje są skuteczne, nawet gdy nowy zarząd jest im przeciwny.