Wyjątkiem jest sytuacja, gdy pojedyncze zwolnienia dotyczą osób organizujących nielegalny strajk. W ostatnich numerach DF pisaliśmy, że Poczta Polska za udział w nielegalnym strajku zwolniła dyscyplinarnie pojedyncze osoby - "Poczta Polska może zapłacić wysokie odszkodowania za mobbing". Pisaliśmy, że samo rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika jest dopuszczalne. Może się jednak okazać niezgodne z prawem, gdy redukcje dotyczą poszczególnych pracowników. Dziś wyjaśniamy, dlaczego i co grozi pracodawcy za podjęcie takich decyzji.
Udział w nielegalnym strajku to nieobecność nieusprawiedliwiona. Z tego powodu zatrudnionego można zwolnić dyscyplinarnie pod warunkiem, że umyślnie – bez naszej zgody – opuścił miejsce pracy, przez co w sposób ciężki naruszył swoje obowiązki. Okoliczności te uzasadniają rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy podwładnego. Takie zwolnienie jest ryzykowne, gdy w ten sam sposób te same obowiązki naruszyło kilku lub kilkunastu pracowników. Wówczas zasadniczo redukcje powinny objąć ich wszystkich. Inaczej naruszymy zasadę niedyskryminowania w zatrudnieniu.
– Ryzyko skutecznego postawienia zarzutu dyskryminacji jest zminimalizowane, gdy zwalniamy tylko prowodyra, który w czynny sposób organizował nielegalny protest, a później namawiał do uczestnictwa w nim – mówi Patrycja Zawirska, prawnik w Bartłomiej Raczkowski Kancelarii Prawa Pracy. – Sytuację poszczególnych pracowników badamy zatem indywidualnie. Przede wszystkim musimy potwierdzić, czy wiedzieli o tym, że strajk jest nielegalny, i czy brali w nim udział umyślnie – tłumaczy.
Zasada niedyskryminacji w zatrudnieniu polega na tym, że pracowników trzeba traktować równo w zakresie:
- nawiązywania i rozwiązywania stosunków pracy,