Takie połączenie może pomóc w staraniach o wsparcie unijne przede wszystkim mniejszym firmom. Priorytetem dla Unii Europejskiej i Polski na najbliższe lata – zapisanym m.in. w strategii lizbońskiej – jest bowiem podnoszenie konkurencyjności oraz budowa gospodarki opartej na wiedzy i rozwój tzw. wysokich technologii. I na to przede wszystkim będą unijne pieniądze. Jak wynika z doświadczeń krajów zachodnich, klastry współpracujące m.in. z instytucjami badawczo-rozwojowymi mogą przyczynić się do przyspieszenia takiego rozwoju. Dlatego takie związki firm mają być wspierane nie tylko finansowo, ale także w ramach polityki naukowej lub polityki rozwoju regionu.
Nazwa pochodzi od angielskiego słowa cluster, które oznacza zlepek, grono, grupę. Nie ma jednej definicji klastra. Najczęściej wymieniana mówi, że klaster to geograficzne skupisko wzajemnie powiązanych firm, wyspecjalizowanych dostawców, jednostek świadczących usługi, firm działających w pokrewnych sektorach oraz związanych z nimi instytucji (np. uczelni czy stowarzyszeń branżowych) w poszczególnych dziedzinach konkurujących między sobą, ale również współpracujących. Firmy te łączą ze sobą zarówno relacje formalne, jak i nieformalne. By były konkurencyjne i innowacyjne, potrzebne są wspólne działania nie tylko firm, ale i wsparcie władz centralnych i samorządowych oraz grup interesów (np. instytucji finansowych). Często działający w klastrze decydują się na stworzenie struktury bądź instytucji koordynującej ich wzajemne relacje i współpracę.
Według wielu specjalistów, by mówić o klastrze, potrzebne są cztery podstawowe wyznaczniki:
- koncentracja zależnych od siebie przedsiębiorstw działających w tym samym bądź pokrewnych sektorach przemysłu lub usług i na określonym obszarze,
- powiązania funkcjonalne pomiędzy firmami i instytucjami,