Polski rynek z 38 milionami konsumentów może wydawać się atrakcyjny. Czy gwarantuje on jednak trwały sukces? Czy małe i średnie przedsiębiorstwa mogą czuć się bezpiecznie, mając na nim ugruntowaną pozycję?
Zdaniem większości ekspertów nie. Jeżeli firma chce się rozwijać, zwiększać produkcję, to musi myśleć o rynkach zagranicznych. Unia Europejska to już niemal 500 milionów potencjalnych odbiorców i konsumentów. Czy można pozostać obojętnym wobec takiego potencjału? Odpowiedź wydaje się oczywista.
Wejście na rynek zagraniczny to poważne wyzwanie ze względu na obowiązujące tam inne regulacje prawne, inne normy, certyfikaty, zwyczaje oraz sposoby prowadzenia negocjacji i zawierania transakcji. Duże przedsiębiorstwa mają w tym zakresie większe możliwości. Łatwiej jest im angażować się w handel zagraniczny. Dysponują zazwyczaj środkami na tworzenie odrębnych działów handlowych i zatrudnianie ludzi specjalizujących się tylko w kontaktach z zagranicą.
Małe i średnie przedsiębiorstwa najczęściej muszą liczyć na pracowników wykonujących na co dzień wiele innych zadań. Z dnia na dzień muszą oni stać się ekspertami od rynku niemieckiego lub brazylijskiego. Bez doradztwa i wsparcia z zewnątrz jest to bardzo trudne do zrealizowania. Jednak nie powinno to zniechęcać do podjęcia prób wejścia na obce rynki, szczególnie że takie wsparcie można będzie wkrótce otrzymać.
Zachęta finansowa ze strony Unii Europejskiej w ramach funduszy strukturalnych może pomóc przełamać strach związany z ryzykiem wejścia na nowe rynki. Jednym z działań przewidzianych w krajowym programie „Innowacyjna gospodarka” jest działanie 6.1, czyli „Paszport do eksportu”. Jego celem jest zarówno zwiększenie wielkości polskiego eksportu, jak i liczby firm prowadzących działalność eksportową, w tym związaną ze sprzedażą na jednolitym rynku europejskim.