Sąd Okręgowy w Kielcach w postanowieniu z 10 października 2005 r. (sygn. II Ca 809/05), argumentując słuszność wskazanego powyżej stanowiska, wyjaśnił, iż "protest nadany faksem należy uznać za wniesiony z chwilą określoną przez - upoważnionego przez zamawiającego - pracownika i adnotacji o wpływie pisma do zamawiającego", wskazując jednocześnie na postanowienie Sądu Najwyższego z 29 stycznia 2003 r. (sygn. I Z 92/02, OSNC 2004/ 4/64 wraz z uzasadnieniem). Nadto w uzasadnieniu Sądu Okręgowego stwierdzono, iż to skarżący (będący wykonawcą) był w obowiązku wykazania, że "protest nadany faksem wpłynął do zamawiającego - w godzinach jego urzędowania wskazanych w siwz", a jego wpływ do zamawiającego został potwierdzony przez upoważnionego pracownika. Z kolei zwolennicy drugiego z poglądów wskazują, iż nie można dokonywać obliczania terminów na wniesienie protestu w oderwaniu od ogólnych zasad wynikających z kodeksu cywilnego.
Zgodnie bowiem z art. 14 pzp, jeżeli przepisy pzp nie stanowią inaczej, do czynności podejmowanych przez zamawiającego i wykonawców w postępowaniu o udzielenie zamówienia stosuje się przepisy k.c. A z tych wynika m.in., że termin oznaczony w dniach kończy się z upływem ostatniego dnia (vide: przepis art. 111 § 1 k.c.). A zatem ostatecznym momentem na wniesienie protestu do zamawiającego jest godz. 24 ostatniego dnia terminu. Z powyższego wyprowadzić należy wniosek, iż godziny urzędowania zamawiającego, a także godziny wskazane w siwz pozostają zupełnie bez znaczenia. W przypadku bowiem, gdy wykonawca wniesie protest do organizatora przetargu choćby w ostatnim dniu terminu w późnych godzinach wieczornych w taki sposób, że mógłby się on zapoznać z treścią tego dokumentu (tzn. doszło do transmisji dokumentu, którego kopia jest czytelna), uznaje się, że termin został zachowany. Taka sytuacja ma miejsce w szczególności w przypadku, gdy ustawienie urządzenia faksu zamawiającego umożliwia automatyczne odbieranie korespondencji. Wtedy istnieje domniemanie, iż organizator przetargu miał możliwość zapoznania się z oświadczeniem woli danego wykonawcy.
Na podobnym stanowisku stanął Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 21 października 2005 r. (sygn. V Ca 1768/ 05), stwierdzając, iż "(...) okoliczność, czy zamawiający faktycznie zapoznał się z treścią protestu, pozostaje bez wpływu na ocenę zachowania terminu do jego wniesienia. (...) Zamawiający nie może skutecznie skrócić tego terminu, np. poprzez wskazanie ograniczonych godzin pracy biura uprawnionego do odbioru korespondencji w imieniu zamawiającego. Jeżeli zatem (...) przed upływem ostatniego dnia do wniesienia protestu został on skierowany do siedziby zamawiającego za pomocą telefaksu (...) nie zachodziły podstawy do stwierdzenia, by przedmiotowy protest został złożony po terminie". Powołując się na powyższe orzeczenie sądu, także zespół arbitrów rozpatrujący odwołanie 16 lutego 2007 r. (sygn. UZP/ ZO/0-152/07) przyjął, że wniesienie protestu w ostatnim dniu terminu za pośrednictwem faksu, który dotarł do zamawiającego w dacie przewidzianej przez pzp, jednakże po godzinach pracy organizatora przetargu, należy uznać za skuteczne.
W ocenie autorki pierwsze z zaprezentowanych stanowisk należy uznać za błędne i nieuprawnione, gdyż de facto prowadzi ono do skrócenia siedmiodniowego terminu na wniesienie protestu. Termin ten został zakreślony ustawowo, a zatem przez cały okres wskazany przez ustawodawcę wykonawca winien mieć możliwość skorzystania z przysługujących mu praw.
Istotą bowiem terminów ustawowych, posiadających w dodatku walor zawitych, jest m.in. to, iż tylko akt rangi ustawowej (a takim z pewnością nie jest siwz) może dokonywać ich zmiany, w tym skracania.
Usankcjonowanie zaś praktyki zamawiających wyznaczających częstokroć bardzo krótkie godziny urzędowania (bywa nawet, że ograniczają je do godziny 14.30) powodowałoby, że wykonawca, aby nie narazić się na odrzucenie protestu, winien złożyć stosowny dokument do organizatora przetargu najpóźniej we wczesnych godzinach popołudniowych. Powyższe w konsekwencji w sposób oczywisty stanowiłoby ograniczenie możliwości korzystania ze środków ochrony prawnej przez podmioty biorące udział w postępowaniu o udzielenie zamówienia. Bardziej restrykcyjne rozumienie przepisu art. 180 ust. 2 pzp stanowi zatem wykładnię contra legem i jako takie winno zostać wyeliminowane z obrotu prawnego.