Obecnie, gdy osoba wykonująca pracę nakładczą prowadzi jednocześnie działalność gospodarczą, ma prawo wyboru, czy płacić obowiązkowe składki z firmy, czy podlegać z reguły dużo korzystniejszym obowiązkowym ubezpieczeniom z pracy nakładczej.
Taka swoboda wyboru tytułu płacenia składek do ZUS skłania przedsiębiorców do nieuczciwych praktyk. Zawierają mianowicie fikcyjne umowy o pracę nakładczą, przewidujące najniższe wynagrodzenie. Dzięki temu opłacają bardzo małe składki na ubezpieczenie społeczne, bo ich podstawą jest wynagrodzenie z pracy nakładczej, a nie działalność.
– Dziś dla osoby prowadzącej działalność podstawą obliczania składek ubezpieczeniowych jest 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Jest to ok. 1,8 tys. zł. Jeżeli jest możliwość zapłacenia mniej, to przedsiębiorcy korzystają z okazji, ale nie zawsze uczciwie. Zdarzają się umowy o pracę nakładczą w wysokości 50 zł. Nie ma bowiem dolnej granicy podstawy składki z tytułu pracy nakładczej – mówi Przemysław Żółtowski, zastępca dyrektora Departamentu Ubezpieczeń Społecznych w Ministerstwie Pracy.
Mieliśmy sygnały, że są firmy oferujące zawieranie fikcyjnych umów o pracę nakładczą, oczywiście za opłatą. Dlatego konieczna jest zmiana przepisów – dodaje Przemysław Żółtowski.
Gdy ZUS uzna, że umowa nakładcza ma charakter pozorny, występuje do sądu.