Jednak dla dwóch grup ubezpieczonych są to inne granice. Dla pracowników w pierwszym roku zatrudnienia jest to 80 proc. minimalnej płacy, tj. w 2012 r. 1200 zł. Natomiast w przypadku osób wykonujących pracę w okresie odbywania kary pozbawienia wolności lub tymczasowego aresztowania to 50 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę – tj. w 2012 r. 750 zł.
Jeśli więc dana osoba nie jest objęta obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalno-rentowymi albo osiąga miesięcznie przychód w wysokości niższej niż wskazane limity, to nie trzeba za nią opłacać składki na FP. Ale jeśli już trzeba, to nie należy się sugerować ewentualnym przekroczeniem 30-krotności przeciętnego prognozowanego na dany rok wynagrodzenia, bo osiągnięcie tego progu zarobkowego nie zwalnia z opłacania składki na FP.
Status pracodawcy
Zasadą jest, żeby składek na FP nie płacić za te osoby, które nie podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym. Wynikałoby więc z tego, że zawsze trzeba je opłacać np. za zleceniobiorcę, dla którego jest to jedyna działalność zarobkowa, jeśli jego miesięczny przychód to co najmniej minimalna płaca.
W praktyce jednak zależy to jeszcze od tego, kim jest zleceniodawca. Obowiązek opłacania składek na FP obciąża bowiem pracodawców i inne jednostki organizacyjne. Zatem w sytuacji, gdy zleceniodawcą jest osoba fizyczna, to dotyczy jej powinność opłacania składek na FP, jeżeli ma status pracodawcy – tj. zatrudnia przynajmniej jedną osobę na podstawie umowy o pracę. Gdy zaś zleceniodawcą jest jednostka organizacyjna, nie ma znaczenia, czy w firmie zatrudnieni są również pracownicy.
Przykład
Pan Józef prowadzi działalność gospodarczą i zatrudnia osiem osób na podstawie umów-zleceń. Zleceniobiorcy objęci są obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalno-rentowymi.