- Pracownik chce wystąpić do sądu z pozwem o zapłatę za przepracowane godziny nadliczbowe. Pracodawca nie prowadził żadnej ewidencji czasu pracy, a etatowiec nie wpisywał nigdzie swoich nadgodzin. Co w takiej sytuacji może zrobić pracownik?
– pyta czytelnik.
Ewidencja czasu pracy to nic innego jak zbiór danych o czasie pracy etatowca. Jej prowadzenie jest obowiązkiem pracodawcy zgodnie z art. 149 k.p. To, co powinna obejmować taka lista, wskazuje rozporządzenie ministra pracy i polityki socjalnej z 1996 r. w sprawie zakresu prowadzenia przez pracodawców dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy oraz sposobu prowadzenia akt osobowych pracownika (DzU nr 62, poz. 286 ze zm., dalej rozporządzenie).
Zgodnie z nim dla każdego etatowca pracodawca prowadzi odrębnie m.in. kartę ewidencji czasu pracy w zakresie obejmującym: pracę w poszczególnych dobach, w tym w niedziele i święta, w porze nocnej, w godzinach nadliczbowych oraz w dni wolne od zadań wynikające z rozkładu czasu pracy w przeciętnie 5-dniowym tygodniu pracy. Zapisuje tam także dyżury, urlopy, zwolnienia od pracy oraz inne usprawiedliwione i nieusprawiedliwione nieobecności w pracy. W ewidencji młodocianych pracowników szef uwzględnia też czas ich pracy przy pracach wzbronionych takim osobom, których wykonywanie jest dozwolone w celu odbycia przez nich przygotowania zawodowego. Do karty ewidencji zatrudnionego dołącza się jego wnioski o udzielenie czasu wolnego od zadań w zamian za czas przepracowany w nadgodzinach.
Pod kontrolą
Ewidencja powinna zatem zawierać też informacje o godzinach nadliczbowych przepracowanych przez podwładnego. Na jego żądanie trzeba mu ją udostępnić. Etatowcowi wolno więc sprawdzić stan swoich nadgodzin.