„Kilkanaście dni temu Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaalarmowała przedsiębiorców zapowiedzią wprowadzenia płacy minimalnej na poziomie 60 procent przeciętnego wynagrodzenia. Oznaczałoby to, że trzeci rok z rzędu wynagrodzenie minimalne wzrastałoby o przeszło 20 procent i osiągało poziom znacznie wyższy niż określa to dyrektywa unijna, a nawet niż wynoszą oczekiwania związków zawodowych. Zapowiedź minister Dziemianowicz-Bąk została szybko zdementowana przez premiera Tuska. Po jego dementi można było liczyć, że rząd zaproponuje wzrost płacy minimalnej w roku 2025 na poziomie przewidywanej inflacji (czyli o 4,1 procenta). Niestety, ostateczna propozycja rządu, przewidująca wzrost o 7,6 procenta, okazała się znacznie hojniejsza – przy czym jest to hojność na cudzy koszt, bo konsekwencje decyzji rządowych muszą ponosić przedsiębiorcy" - pisze Adam Abramowicz w przekazanym mediom w piątek stanowisku.