Od 1 kwietnia 2008 r. także osoby fizyczne będą mogły składać zeznania podatkowe przez Internet. Pod warunkiem że mają bezpieczny podpis elektroniczny. Prawnicy są jednak sceptyczni. Twierdzą, że brak możliwości szerszego wykorzystania go w relacjach z administracją publiczną i innymi instytucjami, np. przy rejestracji samochodu, nie zachęci do masowego nabywania e-podpisu.
Do uzgodnień międzyresortowych trafił projekt rozporządzenia określającego, które deklaracje będzie można składać przez Internet (patrz ramka). Projekt wprowadza możliwość rozliczenia z fiskusem uzyskanych w tym roku dochodów za pośrednictwem Internetu i składania innych deklaracji przez osoby, które nie są tzw. dużymi podatnikami (tj. osiągającymi przychody powyżej 5 mln euro netto rocznie). Rozporządzenie wejdzie w życie już od 1 stycznia 2008 r.
Niestety, zmiana ustawy o podpisie elektronicznym wszystkiego nie załatwi. – Ministerstwo Finansów miało kilka poważnych wpadek, gdy wprowadzało kolejne rodzaje deklaracji, które mogły być składane drogą elektroniczną. Rozporządzenia regulujące ich strukturę techniczną były podpisywane i wchodziły w życie później niż przepisy wprowadzające określone wzory e-deklaracji, jak np. te dotyczące PIT-4 oraz PIT-8A. W efekcie firmy nie miały nawet możliwości przygotować się, by skorzystać z danej im szansy – mówi prawnik z Warszawy. Twierdzi też, że do korzystania z tego typu nowinek zniechęcają niejasne przepisy. – Przedsiębiorcy sparzyli się przy wprowadzeniu e-faktur. Rozporządzenie, które regulowało tę kwestię, zostało napisane w taki sposób, że pojawiły się wątpliwości co do jego zgodności z rozporządzeniem dotyczącym zwykłych faktur, a nawet z przepisami unijnymi. Na dodatek wymogi techniczne były niezgodne ze zdrowym rozsądkiem i możliwościami technicznymi – podkreśla z kolei doradca podatkowy reprezentujący duże firmy Mazowsza.
Komplikacji z e-fakturami nie zmniejszało też podejście do problemu administracji skarbowej, która ze swej strony nie zrobiła nic, aby rozwiać wątpliwości przedsiębiorców. Pomogły dopiero orzeczenia sądów administracyjnych (np. wyrok z 27 września br., sygn. akt III SA/Wa 1054/07).
– Nie chcę ryzykować takich nowinek, dopóki większa część firm nie przećwiczy ich na własnej skórze – mówi Jacek W., przedsiębiorca z Krakowa. I nie dziwi się, że nikt nie chce być królikiem doświadczalnym.