Jeśli pracownik wyjeżdża w interesach, pracodawca może wrzucić w koszty wydatki związane z podróżą. Nawet wtedy, gdy przekraczają limity określone w rozporządzeniach ministra pracy i polityki społecznej. Wyjątek dotyczy wydatków na używanie samochodu. Tu kosztem podatkowym są tylko kwoty nieprzekraczające limitu kilometrówki.
Urzędy skarbowe bacznie się przyglądają kosztom wyjazdów. Dlatego musimy udowodnić, że załatwialiśmy sprawy firmowe. Warunek jest zawsze ten sam -wydatki muszą być związane z przychodami. Łatwo ten związek wykazać, gdy wyjazd został uwieńczony wielomilionowym kontraktem. Trudniej, gdy nie przyniósł żadnych wymiernych efektów. Ale nawet wtedy nie stoimy na straconej pozycji.
Jak bowiem stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 18 grudnia 1996 r. (I SA/Po 832/96): "Generalnie niewłaściwe są te rozstrzygnięcia organów podatkowych, które nie uznają za koszt uzyskania przychodów wydatków na podróże służbowe odbywane w celu podpisania kontraktu, do którego realizacji nie doszło. Na podmiocie gospodarczym jednak w takich sytuacjach ciąży obowiązek przynajmniej uprawdopodobnienia, że odbywane podróże zagraniczne pozostawały w określonym związku z prowadzoną działalnością gospodarczą. Podatnik może to uprawdopodobnić, np. poprzez wykazanie prowadzenia negocjacji (np. zaproszenie do ich prowadzenia, wstępne oferty czy też porozumienia), które miały na celu powstanie lub zwiększenie przychodu i jednocześnie poniesienie tych wydatków, z racjonalnego punktu widzenia, miało doprowadzić do zawarcia kontraktu, a tym samym osiągnięcia przychodu".
Musimy więc szczegółowo udokumentować wyjazd w interesach. Jeśli tego nie zrobimy, mamy małe szanse na odliczenie wydatków. Tak wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z20 marca1998 r. (ISA/Gd828/96), w którym czytamy: "Strona powinna wykazać, a co najmniej uprawdopodobnić, że wydatek został poniesiony w celu osiągnięcia przychodu. Do zaakceptowania stanowiska podatnika nie jest wystarczające ogólnikowe powoływanie się przez stronę naprowadzenie negocjacji, które nie zakończyły się zawarciem kontraktu. Nie sposób założyć, że strona ograniczyła się do kontaktów osobistych z przedstawicielami kontrahenta zagranicznego, a nie zachowała żadnej korespondencji, faksów, rachunków telefonicznych, ofert, umowy przedwstępnej itp. W tym stanie rzeczy samo twierdzenie dyrektora spółki o prowadzeniu negocjacji, które miały przynieść efekt w postaci kontraktu na wykonanie robót budowlanych, nie jest wystarczające".
Oprócz faktur, rachunków i biletów zbierajmy więc wszystkie dowody potwierdzające, że w trakcie wycieczki załatwialiśmy sprawy zawodowe. Mogą to być pisemne analizy, zaproszenie do negocjacji, wstępne oferty, oświadczenia partnerów, potwierdzające przykładowo, że miało miejsce badanie rynku zbytu bądź że doszło do spotkania z potencjalnymi kontrahentami. Przyda się każdy dokument.