W 2021 r. w Polsce toczyło się prawie 500 spraw o zadośćuczynienie z powodu mobbingu w pracy. W ogromnej większości przypadków sąd przyznał rację pracodawcom. Eksperci mówią, że te dane zupełnie nie dają obrazu problemu. W wielu przypadkach sprawa kończy się na etapie firmy, polubownie. Zazwyczaj jednak ofiary mobbingu, zamiast walczyć o swoje prawa, decydują się na zmianę pracodawcy.
Tym bardziej, że wysokość odszkodowania powiązana jest z wysokością minimalnego wynagrodzenia. W 2023r. w związku ze zmiana jogo wysokości, dwukrotnie tj. w styczniu i w lipcu wysokość takiego odszkodowania wzrośnie. Może o nie wystąpić pracownik, który doznał mobbingu lub wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę. Jego wysokość nie będzie mogła być niższa niż minimalne wynagrodzenie za pracę.
Mobbing czy tylko niewłaściwe zachowanie
Według Kodeksu pracy mobbing to krzyk, wyśmiewanie pracownika, podważanie jego kompetencji w obecności innych osób, grożenie zwolnieniem, unikanie go czy zarzucanie go niepotrzebną pracą. Sądy wręcz mówią, że mobbing to, długotrwały terror psychiczny w miejscu pracy” (wyrok Sądu Najwyższego z dn. 03.08.2011 r. sygn. I PK 40/11).
Jak jednak wyjaśnia adwokatka Elżbieta Niezgódka, z Woman Labour Matters Project, dla kodeksu pracy nawet sam terror nie jest wystarczający.
- Aby sąd przyznał, że w miejscu pracy był mobbing trzeba wykazać, że spełnione jest łącznie aż 6 przesłanek. Mobbing musi być działaniem lub zachowaniem dotyczącym pracownika lub skierowanym przeciwko niemu, musi być uporczywy, długotrwały, musi mieć postać nękania lub zastraszania, musi wywołać skutek w postaci zaniżonej oceny przydatności zawodowej pracownika, oraz celem działania lub zachowania ma być poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu – wylicza adwokatka.