Koniec „wiecznej tymczasowości"
W Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej trwa analiza postulatów zmian w ustawie o pracownikach tymczasowych, jakie zgłosiły m.in. Państwowa Inspekcja Pracy oraz NSZZ „Solidarność". Spotkanie w tej sprawie z zainteresowanymi podmiotami ma się odbyć 13 listopada br.
Do resortu po raz kolejny trafił również opracowany jeszcze w 2012 r. przez NSZZ „Solidarność" projekt noweli ustawy o zatrudnieniu pracowników tymczasowych – zakłada on m.in. przekształcenie dłuższych umów w umowy na czas nieokreślony z podmiotem, u którego dana osoba pracuje, oraz kary za łamanie przepisów o czasie zatrudnienia. NSZZ „Solidarność" wskazuje, że w praktyce agencje, korzystając z luk w przepisach ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, utrzymują pracowników przez wiele lat w tzw. wiecznej tymczasowości. Prawo ogranicza w czasie zatrudnienie za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej – do 18 lub 36 miesięcy. Jednak w praktyce ta sama osoba może „tymczasowo" pracować w jednym miejscu kilka lat, bo kierują ją tam różne agencje.
Problem ten dostrzega także Państwowa Inspekcja Pracy. W raporcie, który powstał po 163 kontrolach inspekcji w agencjach pracy tymczasowej i 186 kontrolach u tzw. pracodawców użytkowników, PIP opisuje zjawisko obchodzenia prawa przy zatrudnianiu pracownika tymczasowego u jednego pracodawcy dłużej, niż pozwala ustawa. Polega ono na tym, że pracownik kierowany jest do tego samego pracodawcy kolejno przez kilka agencji pracy. PIP wniosła do resortu pracy o zmiany w prawie, które uniemożliwiłyby zatrudnienie danej osoby u jednego pracodawcy dłużej, niż zakłada ustawa, niezależnie od zmieniających się agencji pracy tymczasowej.
Praca w stanie nietrzeźwości to ciężkie naruszenie obowiązków
Świadczenie przez pracownika pracy w stanie nietrzeźwości z reguły jest bezprawne i zawinione, a więc powinno być kwalifikowane jako ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. Tak orzekł Sąd Najwyższy w wyroku z 9 lipca 2015 r. (I PK 247/14). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jeden z sądów niższej instancji orzekł w tej sprawie odmiennie.
W stanie faktycznym sprawy pracownica miała mieć przeprowadzone badania mammograficzne. Z późniejszych jej tłumaczeń wynika, że z powodu stresu przed nawrotem raka przed badaniami wypiła szklankę wina. Po badaniach poszła do pracy. Po donosie, że jest pod wpływem alkoholu, pracodawca poprosił ją, aby pojechała z nim do straży miejskiej w celu zbadania stanu trzeźwości, na co kobieta wyraziła zgodę. Okazało się, że we krwi ma 0,46 promila alkoholu. Tego samego dnia, bez żadnej wcześniejszej rozmowy, pracodawca wręczył jej oświadczenie o rozwiązaniu umowy w trybie dyscyplinarnym.
Pracownica odwołała się do sądu. Sąd pierwszej instancji przyznał jej rację, wskazując, że nie sposób oceniać jej zachowania w oderwaniu od okoliczności (stres, wcześniejsza choroba). Sąd drugiej instancji przyznał jednak rację pracodawcy, wskazując, że świadczenie przez pracownika pracy w stanie po spożyciu alkoholu zawsze uprawnia do oceny jego zachowania jako bezprawnego i wysoce zawinionego.