Zasada: kto pierwszy, ten lepszy czy losowanie nie powinny być stosowane w wyścigu firm po koncesje na poszukiwanie kopalin ze złóż. Jeżeli na biurku ministra środowiska leżą konkurencyjne wnioski, to trzeba przeprowadzić przetarg na użytkowanie górnicze. Tak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny, który wskazał, że minister nie powinien samodzielnie dokonywać wyboru w takich sytuacjach.
Tomasz Minkiewicz, radca prawny w kancelarii CMS Cameron McKenna, przyznaje, że przepisy prawa geologicznego i górniczego nie nakazują przeprowadzania przetargu w takich sytuacjach, ale też nie określają kryteriów, które minister środowiska ma stosować, dokonując wyboru wniosku. Dodaje, że przy udzielaniu koncesji dotyczących np. poszukiwania gazu z łupków minister niekiedy namawia firmy do kompromisu. Te modyfikują swoje wnioski, by nie obejmowały tych samych obszarów.
Dotyczy to wniosków sprzed kilku lat, gdyż obecnie koncesje na poszukiwanie węglowodorów są przyznawane w drodze przetargu. Tak nie jest, gdy poszukiwania dotyczą pozostałych złóż.
Sprawa, jaką zajmował się NSA, wynikła z rywalizacji KGHM i Śląsko-Krakowskiej Kompanii Górnictwa Metali o koncesję na poszukiwanie złóż rud miedzi. Wnioski obu spółek częściowo obejmowały ten sam obszar. I minister środowiska musiał któryś wybrać. Tę rywalizację przegrał KGHM, który jednak w zeszły czwartek usłyszał korzystny dla siebie wyrok.
Decyzja NSA otwiera spółce drogę do unieważnienia postępowania przed ministrem środowiska i wykazania, że konieczne było przeprowadzenie przetargu. W związku z tym przedsiębiorstwa mają szansę ponownie stanąć do rywalizacji i uzyskać koncesję na bardziej przejrzystych zasadach.