Reklama

Sąd może przekształcić umowę zlecenie na umowę o pracę

Nie każdy kontrakt cywilny w zatrudnieniu to patologia. Jeśli zawiera się go zgodnie z prawem i wolą obu stron, wszystko jest w porządku. Gorzej gdy zlecenie narzuca się podwładnemu po to, aby obejść przepisy i nie wikłać się w zatrudnienie pracownicze. Dlaczego? Bo jest droższe i podwładnemu daje więcej uprawnień. Jeśli taką umowę zawarto na przekór prawu, mamy do czynienia z szarą strefą. Poza nią jest jeszcze praca „na czarno", czyli bez żadnej umowy.

Publikacja: 05.06.2013 07:50

Po miesiącu do kosza

Pracownik podpisuje miesięczną umowę o pracę, niby „na próbę". Dokument ten ma tylko szef i tylko po to, aby była tzw. podkładka w razie wizyty inspekcji pracy. Jeśli kontroler nie zapuka do firmy, umowa ląduje w koszu, a podwładny podpisuje kolejną fikcyjną, od której nieuczciwy szef nie odprowadza ani ZUS, ani zaliczki na PIT. Państwowa Inspekcja Pracy wypowiedziała wojnę takim praktykom.

Bat na nieuczciwych

Wymuszone umowy o dzieło czy fikcyjne angaże pracownicze oznaczają brak stabilizacji finansowej i uprawnień dla zatrudnionych, np. płatnego urlopu wypoczynkowego, czy mniejszą ochronę, gdy drugą stroną jest niesolidny szef.

Jeśli pojawia się problem z wypłatą pensji, a sprawa dotyczy pracownika, dużo prościej dochodzić swego. W każdym mieście wojewódzkim poszkodowany etatowiec znajdzie okręgowy inspektorat pracy, a w mniejszych miejscowościach – terenowe oddziały PIP, które pomogą w razie kłopotów. Inspektor może przeprowadzić kontrolę w firmie i gdy stwierdzi nieterminową wypłatę, nałoży na pracodawcę karę, a mandat sięga nawet 30 tys. zł.

Sytuacja jednak się komplikuje, gdy wynagrodzenia nie płaci zleceniodawca. Zleceniobiorca może wtedy albo złożyć wniosek o wypłatę zaległych należności do sądu cywilnego, albo przed sądem pracy domagać się ustalenia istnienia stosunku pracy i zaległości. W sprawach o ustalenie istnienia stosunku pracy poszkodowanego ma szansę wesprzeć inspektor. Ten może samodzielnie wytoczyć powództwo, a także wstępować – za zgodą powoda – do postępowania na każdym jego etapie.

Mniejsze obciążenia

Jednak dla niektórych osób zlecenie czy dzieło to korzystniejsze rozwiązanie niż umowa o pracę. Tak będzie np. w przypadku studenta. Żak, który nie ukończył 26 lat i pracuje na zleceniu, nie podlega ubezpieczeniom społecznym i nie płaci ZUS. Wypłata jest uszczuplona tylko o zaliczkę na podatek dochodowy. Gdyby student pracował na etacie, to od jego pensji szef musiałby odprowadzić zarówno zaliczkę na PIT, jak i wszystkie składki do ZUS.

Reklama
Reklama

Również dorabiająca na urlopie macierzyńskim pracownica chętnie podejmie dodatkowe zajęcie na podstawie umowy o dzieło. Wpadną jej za to pieniądze nieobciążone ZUS. Podobnie będzie z wykonującymi kilka zleceń na raz dla tej samej firmy. Wielu z nich chętnie zapłaci składki tylko od pierwszej umowy, aby więcej dostać na rękę.

Prawo w firmie
Przepisami w małe apteki? Eksperci: rynek apteczny i tak miałby swoje problemy
Prawo w firmie
Zakaz reklamy aptek wciąż obowiązuje. Komisja Europejska zdyscyplinuje Polskę?
Prawo w firmie
Prawo, a nie zarząd zdecyduje, kto jest w grupie spółek
Prawo w firmie
Dane z rynku finansowego w jednym miejscu i dla wszystkich. Rząd przyjął projekt
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama