Zakończyły się uzgodnienia międzyresortowe nowelizacji prawa zamówień publicznych, która ma poprawić sytuację podwykonawców. Prace nad nią rozpoczęły się w związku z kłopotami niektórych generalnych wykonawców budowy autostrad. Projekt, który powstał w wyniku uzgodnień, zmienia niektóre wcześniejsze propozycje.
Główny mechanizm pozostaje taki jak w czerwcowej wersji projektu, tzn. podwykonawca, który nie otrzyma wynagrodzenia od wykonawcy, będzie mógł się o nie zwrócić bezpośrednio do zamawiającego. Ten potrąci odpowiednią kwotę z wynagrodzenia, które należy się wykonawcy.
Taka ochrona będzie jednak dotyczyła tylko zaakceptowanych przez zamawiającego umów – wykonawca będzie bowiem musiał przedstawić mu te dotyczące podwykonawstwa na roboty budowlane (a na dostawy i usługi – jeśli ich wartość jest nie mniejsza niż 0,5 proc. umowy głównej). Według najnowszej wersji projektu ta akceptacja ma być dorozumiana, tzn. nastąpi, jeżeli zamawiający w odpowiednim terminie nie zgłosi sprzeciwu.
Jak wyjaśnia UZP, dzięki temu uda się uniknąć niepewności prawnej podwykonawców, którzy po określonym terminie nie otrzymaliby ani akceptacji, ani sprzeciwu zamawiającego. Nie będzie też zbędnej biurokracji, utrudniającej pracę zamawiających, którzy musieliby wydawać odpowiedni dokument do akceptacji każdej umowy.
Zamawiający będzie mógł nie zaakceptować umowy o podwykonawstwo, której przedmiotem są roboty budowlane, tylko gdy nie odpowiada ona warunkom specyfikacji lub gdy jest w niej przewidziany dłuższy niż 30 dni termin zapłaty.