Nakładanie podatku na czynności restrukturyzacyjne w spółkach osobowych jest niezgodne z przepisami unijnymi – to ostatnie stanowisko polskich sądów. Korzystne zarówno dla tych, którzy w poprzednich latach wnosili wkłady do spółek komandytowych, jak i zainteresowanych optymalizacją w popularnych ostatnio spółkach komandytowo-akcyjnych.
Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od czynności cywilnoprawnych obciążone daniną są umowy spółki i ich zmiany (podwyższające podstawę opodatkowania). Za zmianę umowy uważa się m.in. wniesienie wkładu do spółki osobowej. Z opodatkowania wyłączone są m. in. aporty do spółki kapitałowej. Wnoszone musi być jednak przedsiębiorstwo spółki kapitałowej lub jego zorganizowana część. Za spółkę kapitałową ustawa uważa spółkę z o.o., akcyjną i europejską.
Spółka kapitałowa
Czy wobec tego opodatkowana jest restrukturyzacja z udziałem spółki komandytowej? Nad tym zastanawiał się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. III SA/ Wa 1552/11). Konkluzja jest pozytywna dla podatników: spółka komandytowa powinna być traktowana tak jak spółka kapitałowa. Wynika to wyraźnie z unijnej dyrektywy. Stanowi ona, że za spółkę kapitałową uważa się każdą formę organizacyjną, która prowadzi działalność nastawioną na zysk.
Wygrała prounijna wykładnia
– Nie powinny więc być opodatkowane wnoszone do spółki komandytowej aporty przedsiębiorstwa i jego zorganizowanej części (i takie same wnoszone przez spółkę komandytową) – mówi Łukasz Adamczyk, doradca podatkowy z kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy, pełnomocnik podatnika w tej sprawie. – Co więcej, można argumentować, że żaden wkład do spółki komandytowej nie będzie obciążony daniną. Przepisy unijne zwalniają bowiem z PCC czynności, które 1 lipca 1984 r. były zwolnione z podatku kapitałowego albo obciążone 0,5-proc. lub niższą daniną. Ponieważ w Polsce nie było wtedy takiej formy prawnej jak spółka komandytowa, można uznać, że mamy obowiązek stosowania zwolnienia.
– Daje to szansę na odzyskanie daniny tym, którzy płacili PCC podczas wnoszenia do spółek komandytowych nieruchomości – tłumaczy Łukasz Adamczyk. – Szczególnie było to popularne do końca 2010 r., kiedy aporty pozwalały na podatkowe oszczędności dzięki urynkowieniu ich wartości.