Jeden z naszych czytelników zatrudnia pracownika na czas określony, a w jego umowie o pracę nie założono dwutygodniowego wypowiedzenia. We wrześniu podczas badań okresowych lekarz stwierdził, że ten podwładny nie może wykonywać czynności koniecznych na jego stanowisku.
Z kolei firma nie ma dla niego innej pracy, którą mogłaby mu zaproponować, a która odpowiadałaby zdrowotnej sprawności tego pracownika. Problem dotyczy więc sposobu rozwiązania z nim umowy.
[srodtytul]Czekaj tatka latka [/srodtytul]
Prawdopodobnie pracodawcy trudno czekać, aż angaż rozwiąże się w terminie przewidzianym, co jest zasadą przy umowach na czas określony. Tym bardziej że w tym okresie musi pracownikowi płacić pensję, choć ten nie będzie wykonywał swoich zadań. Nie ma bowiem dla niego odpowiedniej pracy w firmie.
Pół biedy, jeśli data zakończenia umowy jest nieodległa, gorzej gdy przewidziano ją np. za kilkanaście miesięcy. Stąd zrozumiała nerwowość szefa i próba poszukiwania innych rozwiązań rozstania. Tych jest kilka, ale dwa z nich wymagają dobrej woli pracownika.