Do 1 stycznia 2009 r. pracownicy wychowujący dziecko mogli obniżać (maksymalnie do połowy etatu) swój wymiar czasu pracy, gdy mieli prawo do tego urlopu. Składali wtedy „jednostronny” wniosek, który szef musiał uwzględnić. Nie towarzyszyła temu jednak ochrona przed wypowiedzeniem. W konsekwencji z łatwością mogliśmy się pozbyć takiego niepełnoetatowca, jeśli przestał być dla nas wartościowy. Dziś tak prosto nie jest.
[srodtytul]Praca chroniona przez 12 miesięcy[/srodtytul]
Zgodnie z obowiązującym od 1 stycznia br. art. 186[sup]8[/sup] k.p. [b]nie możemy wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę od dnia złożenia przez podwładnego uprawnionego do urlopu wychowawczego wniosku o obniżenie wymiaru czasu pracy do dnia jego powrotu do poprzedniego (np. pełnego) wymiaru. Zakazy te obowiązują jednak maksymalnie przez 12 miesięcy[/b] i nie obejmują sytuacji, kiedy zakończenie współpracy następuje z powodu ogłoszenia upadłości lub likwidacji zakładu lub z przyczyn uzasadniających zwolnienie dyscyplinarne.
Podobnie jest przy zwolnieniach grupowych.
Przepisy nie ustanawiają minimalnego progu, o jaki podwładny musi zmniejszyć swój wymiar czasu pracy. Regulują tylko maksymalny pułap, do połowy etatu.