Przydałyby się obiektywne badania?
Oczywiście, dokładne badania są niezmiernie potrzebne. Bez nich bowiem nie można przyjąć prawidłowych rozwiązań legislacyjnych dotyczących zarówno samych organów, jak i postępowania egzekucyjnego. Badania powinny wskazywać nie tylko liczbę spraw z uwzględnieniem poszczególnych sposobów egzekucji, lecz także miejsce ich prowadzenia oraz dokładnie zbadane koszty egzekucji. Ponadto należałoby starannie analizować czas czynności egzekucyjnych i przyczyny zwłoki w ich podejmowaniu (z uwzględnieniem rozpoznawania przez sąd środków zaskarżenia czynności komorników) oraz sposób zakończenia postępowania, w tym wysokość wyegzekwowanych kwot. Dopiero po kilkuletnich takich badaniach, i to systematycznych, moglibyśmy rzetelnie i obszernie ocenić efektywność egzekucji sądowej.
Czy niedawna zmiana ustawy o komornikach usprawni to postępowanie? Większość komorników uważa, że nie.
Ja też mam wątpliwości, czy obecna regulacja jest prawidłowa i czy sprzyja efektywnemu i szybkiemu prowadzeniu egzekucji. Nowelizacja nie usunęła podstawowych wad ustawy, a nawet przez to, że rozszerzyła możliwość wyboru komornika na całą Polskę, wady te spotęgowała. Powstają problemy ze zbiegiem egzekucji prowadzonych przez kilku komorników. Pomijam już to, że jeśli mają jeździć po Polsce, siłą rzeczy nie będą prowadzić egzekucji w swoim rewirze. Wadliwy jest też system wynagradzania, bo nie sprzyja prowadzeniu egzekucji w sprawach drobnych. Dotyczy to zwłaszcza spraw alimentacyjnych, które ze społecznego punktu widzenia są niezmiernie ważne. Nie dziwmy się więc, że efektywność egzekucji komorniczych w tych sprawach jest skandalicznie niska.
Jakkolwiek by oceniać pracę komorników, dłużnik bodaj częściej ma do czynienia z firmą windykacyjną. Czy to nie patologia, że obywatel (prawda, że dłużnik) musi się tłumaczyć przed jakąś nieraz egzotyczną dla niego firmą? Czy nie ma prawa być ściganym przez osobę zaufania publicznego, czyli komornika?
Należy rozróżnić dwie rzeczy. Samą dopuszczalność firm windykacyjnych oraz sposób ich działania. One są w gospodarce wolnorynkowej czymś normalnym. Zasadą obowiązującą w naszym prawie cywilnym jest, że wierzyciel nie musi sam dochodzić wierzytelności. Może je zbyć osobie trzeciej. Zasadniczo nie wymaga to zgody dłużnika, tak wyraźnie wynika z art. 509 kodeksu cywilnego. Podobne rozwiązania znajdują się w innych systemach prawnych gospodarki wolnorynkowej.