Wynikają one przede wszystkim z tego, że chodzi o pełnoprawne członkostwo w organie zarządzająco-wykonawczym, którego „siła" kompetencji w sferze prowadzenia spraw spółki, zarządzania jej przedsiębiorstwem i reprezentacji na zewnątrz ma konkretne umocowanie ustawowe. W odróżnieniu od tzw. miękkiej partycypacji (np. rady pracowników, europejskie rady zakładowe) jest przykładem silnej reprezentacji, wynikającej z praw i obowiązków związanych ze sprawowaniem mandatu członka zarządu.
Nasz człowiek
To z kolei najczęściej prowadzi do wielu nieporozumień, a czasami wręcz konfliktów na tle wykonywania swojej funkcji przez członka zarządu wybranego przez załogę. A to dlatego, że w powszechnej świadomości fakt bycia wybranym przez zatrudnionych czyni takiego członka zarządu swego rodzaju przedstawicielem załogi, reprezentantem jej interesów, przynajmniej w sferze oczekiwań („nasz człowiek w zarządzie"). Dodajmy, że interesów nie zawsze zbieżnych z interesami pracodawcy, czyli spółki.
Formalnie członek zarządu wybrany przez załogę nie ma w tym organie żadnego szczególnego statusu. Podobnie jak wszyscy inni w tych władzach, ten wybrany przez personel ma nie tylko prawo, ale i obowiązek prowadzenia jej spraw (art. 208 § 2 i art. 371 § 1 kodeksu spółek handlowych), ponosząc za to takie same ryzyko prawne i ekonomiczne (np. odpowiedzialność za szkody wyrządzone spółce za działania lub zaniechania sprzeczne z prawem lub postanowieniami umowy bądź statutu spółki – art. 293 § 1 i art. 483 § 1 k.s.h.).
Przy ocenie ich winy stosuje się takie same, czyli podwyższone miary staranności wynikające z zawodowego charakteru swojej działalności (art. 293 § 2 i art. 483 § 2 k.s.h.). Przedstawiciela załogi ocenia się według tych samych kryteriów co pozostałych członków tego organu.
Nigdzie zatem nie znajdziemy przepisu, który nakazywałby odmienne traktowanie członków zarządów wybieranych przez załogę od pozostałych osób w tych organach i to w żadnym elemencie sprawowanych przez nich funkcji. Specyficzny zaś tryb ich wyłaniania (wybór przez załogę) nie przesądza o sposobie i zasadach wykonywania przez nich funkcji zarządczych.
Głęboki namysł
To na ogół stanowi główne źródło nieporozumień. Zwłaszcza gdy ujawnią się rozbieżności między interesami spółki a interesami załogi i reprezentujących ją zakładowych organizacji związkowych. Bywa, że te ostatnie oczekują od takich członków zarządu (których kandydatury bardzo często promują) szczegółowych informacji o spółce, pracach zarządu itp., nierzadko stanowiących dane poufne. Bywa, że liczą na pewne zachowania, np. głosowanie przeciwko określonym uchwałom zarządu.