Od lat pracodawcy delegujący podwładnych za granicę odczuwali niesprawiedliwość systemu ubezpieczeń społecznych, a nawet czuli się okradani. Nie mogli się doprosić, żeby ZUS odrzucił swoją błędną interpretację prowadzącą do tego, że składki za osoby wysłane do pracy za granicę trzeba było czasem naliczać od kwoty przekraczającej ich zarobki.
Problemem był § 2 ust. 1 pkt 16 rozporządzenia ministra pracy i polityki socjalnej z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Przepis ten wprowadza w przypadku delegowanych ulgę w postaci zwolnienia ze składek równowartości diet, jakie przysługują pracownikom sfery budżetowej z tytułu podróży służbowych poza granicami kraju, za każdy dzień pobytu. Zastrzega jednocześnie, że tak ustalony miesięczny przychód do oskładkowania (czyli zarobek pomniejszony o diety) nie może być niższy od kwoty przeciętnego planowanego na dany rok wynagrodzenia w gospodarce narodowej. W 2016 r. jest to 4055 zł. Na tej podstawie ZUS uznawał, że ta kwota to jednocześnie minimalna miesięczna podstawa składek za oddelegowanego. Nie przyjmował argumentów, że nie powinno to mieć zastosowania, gdy wynagrodzenie pracownika było niższe niż przeciętne.
Orzecznictwo negowało
ZUS zdania nie zmienił, choć nadinterpretację wytknął mu co najmniej trzykrotnie Sąd Najwyższy – w wyrokach z 2 października 2013 r. (II UK 78/13), 10 października 2013 r. (II UK 104/13), czy 14 listopada 2013 r. (II UK 204/13). SN wskazał w nich, że § 2 ust. 1 pkt 16 nie pozwala sztucznie zawyżać podstawy składek. Odczytywać go należy w powiązaniu z prawem do odliczenia od podstawy składek równowartości diet. Można je odjąć w takim wymiarze, aby podstawa składek nie spadła poniżej przeciętnej płacy. Dotyczyło to zatem jedynie tych delegowanych, których przychód był wyższy od przeciętnego wynagrodzenia lub takich, których przychód za część miesiąca był wyższy od proporcjonalnie wyliczonej podstawy wymiaru składek. Przy zarobkach poniżej tych kwot w ogóle nie było możliwości stosowania tego odliczenia, a tym bardziej nie można było podnieść podstawy składek do tej kwoty.
Gdy to nie przekonało ZUS, nadzieję płatników rozbudził wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 28 października 2015 r. (SK 9/14; DzU z 5 listopada 2015 r., poz. 1808). TK uznał przepis w zakresie, w jakim nakazuje płacić składki od przeciętnego wynagrodzenia za pracowników, których zarobki nie osiągnęły tej kwoty, za niezgodny z konstytucją. Interpretacja ZUS ingerowała w prawo własności, ponieważ odbywało się to na podstawie rozporządzenia wydanego z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego. Organ wydający rozporządzenie został bowiem umocowany jedynie do obniżenia podstawy składek, a nie do jej podwyższenia.
Ziszczone obawy
Wyrok TK dał na zmianę kwestionowanego przepisu 12 miesięcy. W tym czasie eksperci wróżyli z fusów, w jakim kierunku pójdą zmiany. Ich obawy okazały się niestety słuszne.