Zatrudniając pracownika, firma musi zadbać o bezpieczeństwo ważnych i kluczowych informacji z biznesowego punktu widzenia. Chodzi w szczególności o te informacje, które pracownik pozyska w trakcie zatrudnienia, i których mógłby użyć w przyszłości, po zakończeniu współpracy z firmą. Tu pomyłka może pracodawcę dużo kosztować i przynieść nieodwracalne skutki, za które pracownik nie będzie odpowiadał.
Nie wystarczy jednorazowe postępowanie. Potrzebna jest długofalowa polityka obejmująca działania faktyczne, prawne i środki techniczne.
Zgubny brak przezorności
Orzecznictwo przyjmuje, że jeśli we własnej działalności gospodarczej pracownik wykorzystuje informacje, co do których przedsiębiorca (pracodawca) nie podjął niezbędnych działań, aby zachować ich poufność, działania te należy traktować jako wykorzystywanie powszechnej wiedzy. Pracodawca nie ma do niej żadnych ustawowych uprawnień. I choć szefowi wolno wybierać środki prawne i rodzaj odpowiedzialności pracownika, a możliwości ma tu szerokie, te działania nie będą skuteczne (lub co najmniej bardzo utrudnione), jeżeli wcześniej właściwie nie zadbał o swoje interesy.
Co zrobić
Jeżeli na co dzień pracownik ma dostęp do informacji, które szef chce chronić, musi temu dać wyraz zarówno zapewniając dozór techniczny (np. bezpieczeństwo sieci informatycznych), faktyczny (kontrola dostępu do pomieszczeń, monitoring), jak i prawny. Sposób tej ochronyi jej poziom powinien wynikać z rodzaju informacji, które mają być utajnione.
Tajemnicę przedsiębiorstwa stanowią nieujawnione do wiadomości publicznej informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne mające wartość gospodarczą, co do których przedsiębiorca podjął niezbędne działania, aby zachować ich poufność. Tak określa to art. 11 ust. 4 ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (tekst jedn. DzU z 2003 r. nr 153, poz. 1503 ze zm., dalej: ustawa).