Utrata newralgicznych danych czy przypadkowe spowodowanie szkód na skutek wycieku informacji przechowywanych w komputerach mogą doprowadzić firmę na skraj bankructwa. Nawet małe przedsiębiorstwa związane z przetwarzaniem danych narażone są na to ryzyko, gdyż trudno obronić się przed wirusami czy hakerami.
Klient korzystający z bazy danych, w oparciu o którą świadczy usługi, zainteresowany jest ubezpieczeniem jej od utraty czy uszkodzenia. Zwykle poszukuje też ochrony przed roszczeniami kontrahentów, a także przerwami w działalności.
W standardzie ubezpieczeniem sprzętu elektronicznego od zdarzeń losowych można pokryć koszty odtworzenia danych utraconych wskutek szkody w sprzęcie elektronicznym, co nie zrekompensuje strat w danych.
– I tu pojawia się problem, jak wycenić dane czy też szkodę spowodowaną wyciekiem, skoro przedmiotem ubezpieczenia może być wyłącznie interes majątkowy, który da się ocenić w pieniądzu – mówi Anna Zielińska z Biura STBU w Warszawie. – Jak w takim przypadku określić sumę ubezpieczenia, udokumentować stratę i naliczyć odszkodowanie?
Dane można utracić wskutek zdarzenia zewnętrznego związanego z nośnikiem. Jednak przy odpowiednich procedurach zarządzania ryzykiem powinny być tworzone kopie zapasowe w innej lokalizacji. Wobec tego ryzyko utraty czy koszt odtworzenia nie wzbudza niepokoju klienta.