Nie zawsze aktywność zawodowa pracowników zamyka się w roboczej dniówce. Czasem pracodawca zobowiązują podwładnych do pozostawania, poza normalnymi godzinami pracy, w gotowości do wykonywania obowiązków pracowniczych w zakładzie lub w innym wyznaczonym miejscu. Takie uprawnienie szefa wynika z art. 1515 § 1 kodeksu pracy.
Oczekiwanie przez pracownika na sygnał do podjęcia się realizacji umówionych zadań służbowych określa się mianem dyżuru. Jego pełnienie należy do obowiązków pracowniczych, co wynika z faktu, że etatowiec powinien wykonywać polecenia przełożonych dotyczące pracy, jeśli nie są one sprzeczne z prawem lub umową o pracę (art. 100 § 1 k.p.).
Sposób rozliczania dyżuru zależy od okoliczności, w jakich pracownik go pełnił.
Co do zasady wyróżnia się podział dyżurów na domowe oraz te wykonywane w innym miejscu wskazanym przez pracodawcę.
Czekanie to nie praca
Samo dyżurowanie nie jest równoznaczne z wykonywaniem pracy. Czas dyżuru wlicza się do godzin pracy tylko wtedy, gdy w trakcie jego trwania zatrudniony faktycznie pracuje. Taką pracę należy wówczas rozliczać według ogólnych zasad.