Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej od prawie dekady powinna chronić przedsiębiorców przed samowolą kontrolerów, zwłaszcza podatkowych. Zdaniem ekspertów rzeczywistość jest inna. Nic się nie zmieniło. Co gorsza, na korzyść organów przemawia orzecznictwo.
Przepisy nie działają
Ustawa określa m.in. szczegółowe zasady kontroli działalności przedsiębiorców. Mówi np., ile rocznie można kontrolować poszczególne kategorie firm w zależności od wielkości, kiedy wyjątkowo kontroler może przyjść bez zapowiedzi, czy określa tryb przedłużenia kontroli. Przewiduje też wiele sankcji za naruszenie tych zasad. Tyle teoria.
– W praktyce ustawa o swobodzie działalności gospodarczej nie ogranicza organów kontroli, zwłaszcza podatkowych – uważa Marcin Grzelecki, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy.
W jego ocenie przepisy nie spełniły swojej funkcji. I choć w chwili ich wprowadzania mówiło się o ograniczeniu nadużyć w trakcie kontroli poprzez wyrównanie pozycji kontrolowanego i kontrolującego, dziś można powiedzieć, że było to zwykłe mydlenie oczu.
– Z moich doświadczeń wynika, że nawet jeśli podczas kontroli dochodzi do naruszeń, nikt sobie z tego nic nie robi, łącznie z sądem – mówi Artur Nowak, radca prawny, partner w kancelarii DZP Domański, Zakrzewski, Palinka.