Jednym z obszarów, w którym mierzy się jakość regulacji otoczenia biznesu, jest ochrona inwestorów. W raporcie Banku Światowego Doing Business sprawdza się, czy inwestorzy mniejszościowi mają możliwość monitorowania transakcji dokonywanych przez inwestorów większościowych, a w przypadku działania na szkodę spółki przez takiego inwestora, czy mogą skutecznie dochodzić swoich praw. W tej kategorii Polska jest na 49 miejscu, czyli nieco lepiej niż w ogólnym rankingu Doing Business, gdzie zajmujemy 55 miejsce.
Ale chyba Bank Światowy będzie musiał rozważyć zmianę podejścia, bo w raporcie za rok Polska powinna znaleźć się na ostatnim miejscu na świecie. Dlaczego? Bo minister Sami Wiecie Który przeprowadzi demontaż drugiego filara i spowoduje, że 15 milionów inwestorów mniejszościowych, którzy za pośrednictwem OFE mają akcje w spółkach notowanych na giełdzie zostanie tych akcji pozbawione.
Oczywiście stanie się to przy pozorach dobrowolności, bo każdy przecież może zdecydować się na pozostanie w drugim filarze, ale pod warun kiem, że codziennie zrobi 1000 pompek i wypije pięć litrów oleju słonecznikowego. To oczywiście przenośnia, bo chodzi o karę w wysokości 2 procent wynagrodzenia, którą trzeba zapłacić za pozostanie w drugim filarze.
W bieżącym roku prawdopodobnie nie będzie innego kraju na świecie, w którym miliony inwestorów mniejszościowych pozbawi się akcji spółek, bez prawa do dochodzenia szkody wyrządzonej przez ministra Sami Wiecie Kogo przed sądem, bo takie dochodzenie byłoby możliwe dopiero, gdy Trybunał Konstytucyjny uzna ustawę szykowaną przez owego ministra za niekonstytucyjną.
Przypomnijmy, że szkoda inwestorów mniejszościowych będzie polegała na tym, że zamiast wartościowych akcji spółek giełdowych dostaną zapisy na serwerach ZUS, w sytuacji gdy oficjalne prognozy finansowe ZUS wskazują na rychłe bankructwo tej instytucji – deficyty znacznie przekroczą 100 mld złotych corocznie już za kilka lat.