Takie rewolucyjne zmiany przewidują przygotowane przez Ministerstwo Gospodarki założenia projektu ustawy ograniczającej bariery administracyjne dla obywateli i przedsiębiorców.
Dzisiaj przedsiębiorca wraz z ofertą musi składać całe teczki dokumentów, które potwierdzają spełnianie warunków stawianych przez zamawiających. Chodzi m.in. o zaświadczenia z urzędu skarbowego czy ZUS, referencje lub informacje z banku na temat zdolności kredytowej. Zdaniem resortu gospodarki na etapie przetargu nie jest to niezbędne. Dlatego też autorzy założeń do nowelizacji prawa zamówień publicznych proponują, by dokumentów żądać dopiero po kwalifikacji ofert i tylko od dwóch firm, które zdobyły najwyższą punktację. Pozostałe, które i tak nie mają szans na zdobycie zamówienia, nie musiałyby się trudzić.
Podobne rozwiązanie jest już stosowane w ustawie o koncesji na roboty budowlane lub usługi (tzw. małe partnerstwo publiczno-prywatne). Zgodnie z nią tylko ta firma, której oferta zostaje uznana za najkorzystniejszą, musi składać dokumenty potwierdzające spełnianie warunków. Ministerstwo proponuje, by dokumenty składali dwaj przedsiębiorcy – pierwszy i drugi w kolejności. Ma to być zabezpieczenie na wypadek, gdyby zwycięzca z jakichś względów nie chciał zawrzeć umowy.
Przedsiębiorców cieszy ta propozycja. – Przygotowanie pełnej dokumentacji nierzadko nastręcza problemów. Tym bardziej że terminy na składanie ofert czy wniosków o dopuszczenie do postępowania są wyjątkowo krótkie. Regulacja, której założenia przedstawiło ministerstwo, rozwiązywałaby też inny problem, z którym borykają się przedsiębiorcy – utratę wadium z powodu nieuzupełnienia dokumentów – mówi Grzegorz Lang z Rady Infrastruktury przy PKPP Lewiatan.
206 zamówień publicznych udzielono w 2010 r.