Wiele firm komputerowych przez lata skarżyło się na dyskryminowanie ich w przetargach. Zamawiający żądali np. specjalnej świecącej diody czy niestandardowych rozwiązań technologicznych, oferowanych przez jednego tylko producenta. Właśnie po to, aby wyeliminować takie praktyki, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które odpowiada m.in. za informatyzację kraju, wydało specjalne wytyczne, jakich wymagań nie powinno się stawiać w przetargach na sprzęt komputerowy. Był to również efekt uwag Komisji Europejskiej.
[srodtytul]Nas to nie dotyczy[/srodtytul]
Teraz się okazuje, że wytyczne te nie obowiązują samego MSWiA. [b]W zorganizowanym przez siebie przetargu na ponad 200 zestawów komputerowych postawiło wymagania, których wcześniej samo zakazało[/b]. Chce m.in., aby płytę główną zaprojektowano na zlecenie tego samego producenta, który wytworzył procesor.
– Dla użytkowników nie ma znaczenia, czy procesor i płyta główna pochodzą od tego samego producenta. Nie wpływa to w żaden sposób na wydajność sprzętu – przekonuje Dariusz Ziembiński z firmy Konsultanci Zamówień Publicznych reprezentującej spółkę Action, która zakwestionowała te i inne wymagania.
Michał Rogalski, wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, przyznaje, że takie wymagania mogą ograniczać konkurencyjność.