W trakcie zorganizowanej przez firmę Deloitte konferencji, której patronem medialnym była „Rzeczpospolita”, przedsiębiorcy mogli poznać zasady skutecznego ubiegania się o środki unijne. A jest o co walczyć.
Jak wskazywała Beata Tylman, menedżer zespołu dotacji i ulg inwestycyjnych Deloitte, [b]z kwoty 80 mld euro przeznaczonych na politykę spójności ponad 40 proc. może trafić pośrednio lub bezpośrednio do przedsiębiorców[/b]. Środki te można uzyskać poprzez kilkanaście programów i kilkadziesiąt różnych działań.
Z jednej strony dla każdej firmy to duża szansa na odnalezienie takiego, z którego będzie można sfinansować przygotowany przez nią projekt. Z drugiej – na odnalezienie tego jednego, właściwego trzeba poświęcić dużo pracy. W trakcie konferencji prezentowano wybrane działania jednego z tych programów, mianowicie „Innowacyjnej gospodarki”, w zakresie działań finansujących badania, rozwój, wzornictwo przemysłowe oraz inwestycje o wysokim potencjale innowacyjnym.
Izabela Wójtowicz, dyrektor w zespole badań i rozwoju, oraz Jarosław Pichla, specjalista w zespole instrumentów inwestycyjnych PARP, prezentowali podstawowe założenia tych działań i wskazywali kryteria oceny decydujące o szansach uzyskania dofinansowania. Właśnie te ostatnie budziły wśród uczestników konferencji najwięcej emocji i wątpliwości.
Przykładem może być możliwość uzyskania przez firmę punktów za zdobycie nagrody lub wyróżnienia w konkursie Polski Produkt Przyszłości. Jak wskazywali przedsiębiorcy, w praktyce nie ma prawie w ogóle firm, które taką nagrodę posiadają.