W przetargach o niższej wartości zamawiający nie musi czekać na rozpoznanie skargi przez sąd – protest uznaje się za rozstrzygnięty już po wyroku Krajowej Izby Odwoławczej (dawniej – zespół arbitrów). Wówczas zamawiający ma już na tym etapie prawo do zawarcia umowy. Musi jednak pamiętać, że czyni to na własną odpowiedzialność.
Przekonał się o tym Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Międzychodzie, który zorganizował przetarg na dostawę analizatora biochemicznego i odczynników. Przeciwko wyborowi najkorzystniejszej oferty zaprotestowała jedna z firm. Protest nie został uwzględniony, a zespół arbitrów odrzucił odwołanie, dopatrując się błędów w pełnomocnictwie. Zamawiający po tym postanowieniu zawarł umowę z wybranym przez siebie przedsiębiorcą.
Konkurencyjna firma złożyła jednak skargę i wygrała sprawę. Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał, że oferta wybrana jako najkorzystniejsza powinna zostać odrzucona, i nakazał ponowną ocenę.
Zamawiający jeszcze raz zbadał oferty. Odrzucił zakwestionowaną ofertę, ale jednocześnie znalazł błędy w dokumentach złożonych przez przedsiębiorcę, który wniósł skargę, i na tej podstawie unieważnił cały przetarg.
Firma nie złożyła broni i wniosła kolejne odwołanie, tym razem na unieważnienie przetargu. Zespół arbitrów uznał, że nie było powodów do odrzucenia jej oferty, a tym samym do unieważnienia postępowania. Zamawiający dokonał ponownej oceny ofert i uznał, że oferta spełnia wymogi. Mimo to jej nie wybrał. Zamiast tego zaczął realizować umowę z pierwotnie wybranym przedsiębiorcą (tym, którego oferta, zgodnie z wyrokiem SO w Poznaniu, powinna być odrzucona). Ponieważ sprzęt został już dostarczony, a umowa zrealizowana, zespół arbitrów umorzył postępowanie toczące się wskutek wniesienia kolejnego odwołania. Skarga do sądu została zaś wniesiona z uchybieniem terminów i z tego powodu odrzucona.