Wśród nich są m.in. wymienieni wcześniej posiadacze wózków widłowych na gaz płynny propan-butan. Kłopoty mają też firmy korzystające ze sprężonego gazu ziemnego spalanego w silnikach autobusów lub innych pojazdów.
Jest to również problem dla przedsiębiorców zajmujących się przeładunkiem niektórych paliw, a nawet dla niewielkich warsztatów rzemieślniczych, np. lakierniczych czy stosujących spawarki. Dla tych urządzeń i instalacji brakuje bowiem stawek ryczałtowych. Nie są one zaś zwolnione z opłaty.
Ponieważ nie ma przepisów określających, jak w takich wypadkach wyliczyć wielkość emisji, każda metoda obliczenia powinna być uznana za właściwą. Tyle że wysokość opłat obliczonych według różnych metod będzie różna. Poza tym kosztowne jest też uzyskanie informacji niezbędnych do wyliczenia takiej opłaty.
Można ją na przykład obliczyć, przeprowadzając własne wieloletnie badania różnych wariantów pracy źródła emisji, własne pomiary jednostkowe. Można też skorzystać z literatury albo szukać wskaźników na stronach internetowych. Wskaźniki emisji będą jednak różne w zależności od metody, a co za tym idzie – wyliczone opłaty dla tych samych ilości substancji będą się od siebie różnić.
Brak jednolitych przepisów może spowodować, że marszałek województwa zgłosi zastrzeżenia do wykazu sporządzonego przez przedsiębiorcę. Trzeba więc umieć uzasadnić, dlaczego te, a nie inne, wskaźniki emisji zostały przyjęte przez przedsiębiorcę do wyliczenia opłaty.