- Kwestionuje najważniejszy element tych umów - system ISDS, czyli mechanizm bezpośredniego rozpoznawania sporów ponad państwem przez międzynarodowy arbitraż, którego powołaniu nie można się sprzeciwić na mocy tych umów międzynarodowych - dodał.
Oznacza to, że od samego inwestora zależy, czy wszczyna to proces z pominięciem szczebli postępowania w kraju natychmiast, czy też nie.
Zdaniem eksperta system ISDS generuje coraz większe problemy w skali międzynarodowej, jest kosztowny, a orzecznictwo jest coraz bardziej ekspansywne.
- Tu nie chodzi o równe traktowanie, ale o przywilej, którego nie mają osoby fizyczne, zwykli przedsiębiorcy – mówił Bosek.
- Są to postępowania niezwykle drogie i dotyczą dużych przedsiębiorstw albo wyspecjalizowanych funduszy z założeń nastawionych agresywnie na maksymalizację zysków - dodał.