- rażąca nieporadność strony działającej bez profesjonalnego pełnomocnika, ale także
- istnienie wysokiego prawdopodobieństwa zasadności dochodzonego roszczenia, czy jeżeli byłby to jedyny sposób przeciwdziałania oczywiście nieprawidłowemu rozstrzygnięciu sprawy, podważającemu funkcję procesu (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 27 kwietnia 2012 r., V CSK 202/11).
W ostatnim czasie zwycięża raczej koncepcja jeszcze szerszej interpretacji tego uprawnienia. W wyroku z 11 grudnia 2014 r. (IV CA 1/14) SN stwierdził bowiem, że trudno bronić generalną tezę, iż rola art. 232 zdanie drugie kodeksu postępowania cywilnego sprowadza się obecnie tylko do wypadków wyjątkowych, takich jak podejrzenie prowadzenia procesu fikcyjnego, zamiar stron obejścia prawa albo rażąca nieporadność jednej ze stron. Teza ta daje się uzasadnić, ale tylko wtedy, gdy sąd, mimo oczywistej potrzeby albo wręcz konieczności, nie podjął inicjatywy dowodowej z urzędu. W tych wyjątkowych sytuacjach można twierdzić – powołując się na interes publiczny – że uprawnienie sądu staje się obowiązkiem.
Wiadomości specjalne
Szczególne wymagania Sąd Najwyższy stawia sądom rozpoznającym sprawy, których rozstrzygnięcie wymaga opinii biegłego. Wyrazem tego jest np. wyrok SN z 16 lipca 2014 r. (II PK 266/13). Stwierdzono w nim, że gdy uzyskanie wiadomości specjalnych zapewnia wyłącznie opinia biegłego, to także w braku odpowiedniej inicjatywy dowodowej samej strony niedopuszczenie dowodu z takiej opinii narusza art. 232 zdanie drugie k.p.c., gdy przeprowadzenie przez sąd z urzędu takiego dowodu jest jedynym sposobem przeciwdziałania niebezpieczeństwu oczywiście nieprawidłowego rozstrzygnięcia sprawy, podważającego funkcję procesu. Nawet fakt, że strona jest reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika w tej szczególnie uzasadnionej sytuacji nie powinien zwalniać sądu z dążenia do prawidłowego wyjaśnienia sprawy.
Zarzut nie zadziała
Jednak nawet gdyby uznać, że naprawdę nie było uzasadnionych podstaw do przeprowadzenia dowodu z urzędu, nie oznacza to, iż na tym twierdzeniu można oprzeć skuteczny zarzut apelacyjny. W orzecznictwie przyjmuje się bowiem, że podstawą takiego zarzutu nie może być przeprowadzenie dowodu z urzędu mimo braku okoliczności, które uznaje się za uprawniające do jego przeprowadzenia. Sąd Najwyższy uznaje bowiem, że sądowi można zarzucić, że nie dopuścił jakiegoś dowodu z urzędu, choć zachodziły ku temu powody. Nie można natomiast wytykać mu, że jakiś dowód dopuścił, czyli że skorzystał z przyznanej mu dyskrecjonalnie władzy (por. wyrok SN z 30 stycznia 2009 r., II CSK 440/08).
W opinii Sądu Najwyższego władza sędziego do powołania dowodu z urzędu nie może być zawężona w drodze pozajęzykowych metod wykładni, skoro nie ogranicza jej jasne brzmienie przepisu. Gdyby ustawodawca chciał ją zredukować, to przy okazji wielu kolejnych nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego dokonałby tego w sposób wyraźny.