Pracodawca będzie miał już tylko trzy umowy do wyboru – o pracę na czas nieokreślony, na czas określony, a także umowę o pracę na okres próbny. Nie będzie już możliwe zatrudnienie na czas określonej pracy. Taką zmianę przewiduje projekt nowelizacji kodeksu pracy przesłany właśnie do konsultacji społecznych.
Jak uzasadnia Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, utrzymanie umowy na czas wykonania określonej pracy jako odrębnego rodzaju kontraktu jest nieuzasadnione. Taka umowa rozwiązuje się z dniem wykonania pracy, dla której była zawarta, i wcześniej nie może zostać wypowiedziana.
– Takie umowy były do tej pory wykorzystywane rzadko i tylko w niektórych branżach, np. w rolnictwie. Sprawdzały się tam, gdzie prowadzenie prac było zależne od warunków atmosferycznych – mówi prof. Marcin Zieleniecki z Uniwersytetu Gdańskiego.
Jak jednak argumentuje w uzasadnieniu resort pracy, obecne przepisy budzą wątpliwości. Nie jest jasne, w wypadku jakich prac dopuszczalne jest zawieranie umowy na czas wykonania określonej pracy, a w jakich właściwe byłoby zawarcie umowy o pracę na czas określony.
Jako przykład przytoczono kwalifikację umowy z prezesem zarządu spółki. Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 25 stycznia 2007 r. (sygn. I PK 213/06) stwierdził, że umowa o pracę zawarta na czas pełnienia funkcji prezesa zarządu spółki handlowej jest umową o pracę na czas wykonania określonej pracy. Kontrakt ten wyraźnie odnosi czas jego trwania do czasu pełnienia funkcji prezesa zarządu, a nie do okresu trwania kadencji zarządu. Kodeksowego pojęcia „czas wykonania określonej pracy" nie należy pojmować w sensie wynikowym (jak w wypadku umowy o dzieło), lecz czynnościowym.