Wątpliwość 2
Jaki poziom ochrony
Wprowadzenie konieczności uzasadniania wypowiedzeń umów terminowych i konsultowania ich z organizacjami związkowymi jest bezcelowe z kilku względów. Po pierwsze, co kraj to obyczaj. Państwa UE nie zapewniają równego poziomu ochrony pracownikom na umowach na czas nieokreślony. Nie ma więc jednolitego standardu, do którego polski prawodawca musiałby równać. Trzeba przy tym pamiętać, że poza dobrem samych zatrudnionych powinniśmy mieć na względzie konkurencyjność naszej gospodarki. W wielu krajach Europy zwolnienie pracownika może i generuje wyższe koszty finansowe, ale bywa przy tym zdecydowanie prostsze i rzadziej znajduje finał w sądach. Przykładem największej elastyczności jest Belgia, gdzie praktycznie nie trzeba uzasadniać rozwiązania umowy ?o pracę. Także Wielka Brytania czy znane z zabezpieczeń socjalnych Niemcy wprowadzają obostrzenia w możliwości kontroli zasadności dokonanego wypowiedzenia. Odbywa się to np. przez objęcie szerszą ochroną dopiero pracowników z określonym stażem pracy bądź tych zatrudnionych ?u pracodawcy z określoną liczbą osób. Nawet w krajach, gdzie zwalnianie pracowników było do niedawna niemal niemożliwe, są tendencje liberalizujące (np. Hiszpania).
Tym bardziej niezrozumiały pozostaje zamysł rodzimego ustawodawcy, aby nie tylko zakonserwować obowiązek uzasadnienia i konsultacji wymówienia angażu bezterminowego, a nawet rozszerzyć go na umowy na czas określony. Równanie zasad wypowiadania obu typów kontraktów może przecież polegać na zejściu z dodatkowych gwarancji zastrzeżonych dotychczas dla angaży bezterminowych.
Po drugie, zatrudnieni na czas określony są już ochroną objęci. Mogą przecież kwestionować wypowiedzenie nie ze względu na brak uzasadnienia, ale z powodu złamania zasad współżycia społecznego lub niedyskryminacji ?– choćby z uwagi na typ umowy o pracę. Tę ostatnią możliwość daje art. 183a k.p., który bezpośrednio wskazuje, że pracownicy powinni być równo traktowani bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony. Warto zresztą pamiętać, że przy dyskryminacji pracownik musi jedynie uprawdopodobnić, że do niej doszło. Udowodnienie, że pracodawca kierował się obiektywnymi kryteriami, będzie więc spoczywało na nim. Jeśli ktoś zwalnia podwładnego wyłącznie dlatego, że ma umowę na czas określony i przeprowadzenie jego zwolnienia jest „prostsze", naraża się na zarzut dyskryminacji, pracownikowi zaś przysługuje roszczenie o odszkodowanie.
Trybunał Sprawiedliwości UE (wyrok z 7 września 2006 r., sprawa Andrea Vasallo, C-180/4) uznał, że co do zasady wystarczy, aby istniał skuteczny środek zapobiegający nadużyciom w zatrudnianiu na czas określony i nie zawsze (w zależności np. od sektora prywatnego bądź publicznego) środki ochrony muszą być identyczne. Nie ma więc potrzeby identycznego uregulowania zasad zwalniania pracowników terminowych i bezterminowych, jeśli w kodeksie pracy istnieją już narzędzia pozwalające skutecznie chronić interesy tych pierwszych.
Po trzecie, problematykę uzasadniania wypowiedzenia umów na czas określony analizował polski wymiar sprawiedliwości. Wyrokiem z 2 grudnia 2008 r. (P 48/07) Trybunał Konstytucyjny uznał, że pominięcie obowiązku wskazania przyczyny uzasadniającej wypowiedzenie w terminowych kontraktach pracowniczych nie jest niezgodne z Konstytucją RP (art. 2 i 32). Nie można przyjmować, że do pewnego zróżnicowania doszło w sposób nieuzasadniony. Przy umowach terminowych nie da się osiągnąć dokładnie takiego samego standardu ochrony jak przy angażach na czas nieokreślony. Przeczyłoby to bowiem celowi rozróżnienia tych kontraktów i usztywniało system prawa pracy, a co najważniejsze – prowadziło do zmian odwrotnych do postulowanych. Te argumenty mogłyby – w naszej ocenie ?– składać się na obiektywny powód różnicowania w rozumieniu klauzuli 4 porozumienia (gdyby ten problem stanął przed TSUE). Przede wszystkim w świetle tej argumentacji różnice w traktowaniu odpowiadają rzeczywistym potrzebom, prowadzą do osiągnięcia realizowanego celu ?i są niezbędne (zob. wyrok TSUE z 22 kwietnia 2010 r., C-486/08, pkt 44). Z różnicowaniem poszczególnych typów zatrudnienia w tym zakresie nie ma problemu także Sąd Najwyższy (wyrok z 12 lutego 2010 r., II PK 206/09).