Pięciodniowy termin na wniesienie odwołania zostaje przerwany wyłącznie w dniu dostarczenia przesyłki do siedziby Krajowej Izby Odwoławczej – wskazał w uchwale Sąd Najwyższy.
Firmy ubiegające się o publiczne kontrakty – nawet jeśli nie wygrają w przetargu – nadal mają szanse na publiczne pieniądze. Jeśli nie zgadzają się z rozstrzygnięciem zamawiającego, to mogą skorzystać z prawa do wniesienia odwołania. Dzięki temu firma ma szansę na podważenie rozstrzygnięcia zamawiającego, a w konsekwencji na zwycięstwo w przetargu.
Jednak firmy, które chcą skutecznie skorzystać z przysługującego im prawa do wniesienia odwołania, powinny pamiętać, że w zamówieniach panują inne zasady wnoszenia odwołań niż w postępowaniu cywilnym, karnym czy administracyjnym. Rozbieżności te dotyczą choćby terminów na wnoszenie środków odwoławczych i procedur ich wnoszenia.
W postępowaniu karnym czy cywilnym wysłanie środka odwoławczego za pośrednictwem poczty w terminie np. na wniesienie zażalenia oznacza skuteczne wniesienie odwołania. Nawet jeśli środek odwoławczy faktycznie trafi do organu, który wydał decyzję, po upływie wielu dni od jej wydania. Wystarczy, że stempel pocztowy na kopercie zawierającej środek odwoławczy ma datę, w której zgodnie z przepisami możliwe jest wniesienie odwołania.
Zastosowanie tej reguły w postępowaniu o udzielenie zamówienia spowoduje, że firma utraci szansę na pieniądze z realizacji publicznego kontraktu, a jej odwołanie zostanie uznane za bezskuteczne. W zamówieniach nie obowiązuje bowiem zasada, że złożenie odwołania w placówce pocztowej operatora publicznego jest równoznaczne z wniesieniem go. Z tego też powodu Krajowa Izba Odwoławcza odrzuca wszystkie odwołania, które fizycznie wpływają do niej np. za pośrednictwem poczty, już po upływie terminu do wniesienia odwołania. Wiele firm nie zgadza się z takimi rozstrzygnięciami i odwołuje się do sądu. Okazuje się, że również tam nie mają szans na zwycięstwo.