Żadna firma poproszona o informacje nie ma prawa odmówić ich podania. Teoretycznie zresztą wszystkim nam powinno zależeć na tym, aby rynek funkcjonował prawidłowo i bez zakłóceń. Aby panowała na nim wolna i uczciwa konkurencja a firmy nie umawiały się między sobą, zakłócając procesy rynkowe.
Właśnie dlatego istnieją instytucje upoważnione do badania rynku i przyglądaniu mu się szczególnie w sytuacjach budzących wątpliwości. Na przykład wtedy, gdy potencjalni konkurenci proponują zadziwiająco zbieżne ceny lub podobne warunki zawierania transakcji, gdy planowane jest połączenie działających do tej pory niezależnie firm lub jedna z nich ma zbyt mocną pozycję na rynku.
Mogłoby się wydawać, że poddani badaniom powinni być w takich sytuacjach jedynie monopoliści lub ci przedsiębiorcy, którzy negatywnie wpływają na konkurencję rynkową. Jednak informacje wyłącznie z tych źródeł nie oddawałyby w pełni rzeczywistości biznesowej. To właśnie raczej dane od pozostałych, konkurujących na danym rynku firm mogą pokazywać prawdziwy obraz i umożliwić uprawnionej instytucji właściwe działanie.
Przymus prawny
Niezależnie od tego czy zgodzimy się z takim stanowiskiem, czy uznamy je za zbyt rozszerzające władcze uprawnienia państwa i jego organów, przepisy są takie, jakie są. A w związku z tym każdy przedsiębiorca może zostać poproszony o złożenie wyjaśnień i podanie informacji o własnej firmie i rynku, na którym operuje.
Wystąpienie o takie dane przez urząd wcale nie musi oznaczać, że właśnie naszą firmę ma na celowniku, a w efekcie badania zostaną postawione zarzuty. Warto pamiętać o tym, że urząd stara się przeprowadzić badania jak najdokładniej, i dlatego uzyskać informacje także od tych firm, które na rynku działają uczciwie.