Odpowiada Anna Flaga–Martynek, radca prawny w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr
Zgodnie z art. 264 kodeksu pracy osoba, która uważa, że złożone jej wypowiedzenie umowy o pracę jest nieuzasadnione, powinna wnieść odwołanie do sądu w terminie siedmiu dni od dnia otrzymania wymówienia.
Siedmiodniowy termin przewidziany na wniesienie odwołania jest terminem prawa materialnego. Oznacza to, że w razie uchybienia mu pracownik traci prawo do skutecznego odwołania się do sądu, chyba że termin zostanie przywrócony przez sąd.
W tym celu pracownik powinien złożyć wniosek o przywrócenie terminu z podaniem przyczyny uchybienia mu i wykazaniem, że nie było w tym jego winy. Obecnie sądy dosyć liberalnie podchodzą do kwestii złożenia wniosku o przywrócenie terminu i nierzadko już samo wniesienie pozwu traktują jako równoznaczne ze złożeniem takiego wniosku. Oczywiście nie zwalnia to pracownika ze wskazania przyczyn, z powodu których się spóźnił. Jeśli pozew będzie wniesiony po upływie terminu i sąd go nie przywróci, powództwo zostanie oddalone.
W związku z tym konieczne jest dokładne zidentyfikowanie momentu, w którym termin do wniesienia odwołania zaczyna swój bieg. Należy liczyć go co do zasady od momentu doręczenia zainteresowanemu pisemnego oświadczenia woli pracodawcy. Problem pojawia się dopiero wówczas, gdy pracownik odmówi przyjęcia wypowiedzenia w formie pisemnej, ponieważ – z jednej strony – dotarła do niego informacja o wypowiedzeniu umowy, przekazana przez pracodawcę ustnie, z drugiej zaś – zwalniany nie ma wypowiedzenia w formie pisemnej.