[srodtytul]4. Jak postąpić z rzekomym umocowaniem[/srodtytul]
W typowych okolicznościach mocodawca udziela pełnomocnictwa, a pełnomocnik wypełnia swoje zadanie. Zwykle nie budzi to wątpliwości. Co jednak będzie, gdy ktoś podaje się za naszego pełnomocnika, a wcale nim nie jest?
Osobę taką nazywamy rzekomym lub fałszywym pełnomocnikiem. Na szczęście są sposoby, aby się przed nią bronić.
Prawo przewiduje, że mocodawca ma czas na potwierdzenie czynności rzekomego pełnomocnika.
Weźmy taki przykład: przychodzi do nas uczynny wujek ze swoim sąsiadem.
Wujek twierdzi, że kupił dla nas samochód od sąsiada, a ten ostatni dodaje, że trzeba się z nim rozliczyć.
My o samochodzie nic nie wiemy (oprócz tego, że zawsze się nam podobał), więc odmawiamy potwierdzenia tej umowy. W tej chwili czynność staje się definitywnie bezskuteczna i sprawa przestaje nas interesować.
Jeśli jednak zachowamy się odwrotnie i potwierdzimy zakup samochodu, to będziemy zobowiązani do zapłaty ceny (sprawdźmy chociaż, na jaką cenę wujek się zgodził…). Tak więc nie jesteśmy bezbronni wobec nadgorliwych pełnomocników.
[srodtytul]5. Czy dopuszczalne jest zastępstwo[/srodtytul]
Pełnomocnik może udzielić dalszego pełnomocnictwa innym osobom (tzw. substytutom) w naszym imieniu, ale tylko wtedy, gdy tak przewiduje umowa, ustawa lub stosunek prawny.
Jeśli więc w umowie pozwoliliśmy pełnomocnikowi na ustanawianie substytutów, to osoby takie będą mogły działać w naszym imieniu i ze skutkami prawnymi dla nas.
Oczywiście substytut może działać wyłącznie w ramach pełnomocnictwa głównego albo w węższym zakresie. Substytut umocowany do zakupu samochodu nie może kupić dla nas domu.
Gdyby jednak postąpił inaczej, będzie traktowany jak rzekomy pełnomocnik z konsekwencjami opisanymi w poprzednim punkcie.
Z substytucją najczęściej mamy do czynienia, gdy udzielamy pełnomocnictwa adwokatowi. Ten ostatni może mieć przecież dwie sprawy w tym samym terminie i nieraz zmuszony jest wysłać swojego substytuta na jedną z nich (choć należy mieć nadzieję, że nie na naszą).
[srodtytul]6. Jak działa kilka osób[/srodtytul]
Może się zdarzyć, że ustanowimy kilku pełnomocników do różnych czynności lub też kilku do jednej. Jeżeli mocodawca ustanawia kilku pełnomocników z takim samym zakresem umocowania, to każdy z tych pełnomocników może działać samodzielnie i niezależnie od pozostałych.
To jest zasada. Nie ma jednak przeszkód, aby mocodawca ustanowił inną regułę i nakazał pełnomocnikom działać łącznie. Wówczas wszyscy oni muszą uczestniczyć w czynności prawnej, a więc złożyć oświadczenia woli (czyli np. podpisać się pod umową).
[b]Nie ma znaczenia, czy zrobią to jednocześnie, czy po kolei w jakimś czasie – czynność będzie dokonana dopiero z chwilą złożenia oświadczenia przez ostatniego z pełnomocników. [/b]
Na marginesie – udzielenie kilku osobom takiego łącznego upoważnienia może się przydać, gdy do żadnej z nich nie mamy pełnego zaufania.
[srodtytul]7. Czy wolno wchodzić w interesy[/srodtytul]
Oczywiście wolno, jeśli nie są to czynności, do których umocowano pełnomocnika. Natomiast pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnej, której dokonuje w imieniu mocodawcy.
Są jednak wyjątki. Okazuje się, że można np. ustanowić pełnomocnictwo do zakupu samochodu, którego właścicielem jest sam pełnomocnik (wyglądałoby to tak:
„Panie Nowak, niech pan kupi dla mnie samochód od siebie samego”).
Innymi słowy – jeśli stwierdzimy tak w treści upoważnienia – pełnomocnik może nas reprezentować przy czynności z samym sobą.
Podobnie będzie traktowana sytuacja, gdy pełnomocnik działa zarówno w imieniu kupującego, jak i sprzedającego (czyli np. tak: „Panie Nowak, wiem, że w imieniu Kowalskiego sprzedaje pan samochód. Proszę go zatem kupić dla mnie”).
W tym jednak przypadku zgodę muszą wyrazić obydwaj mocodawcy, aby pełnomocnik nie faworyzował żadnego z nich. Niemniej jednak odpowiednie zapisy w pełnomocnictwie pozwalają nam na takie transakcje.
[srodtytul]8. Kiedy nie uda się zmienić zdania[/srodtytul]
Zasadniczo pełnomocnictwo może być odwołane w każdym czasie. Odwołanie następuje przez jednostronną czynność mocodawcy, a zgoda samego pełnomocnika nie jest wymagana.
Forma odwołania jest dowolna, nawet jeśli umocowanie miało formę szczególną. A zatem [b]jeśli umocowaliśmy pełnomocnika aktem notarialnym, to możemy go odwołać przez zwykłe ustne lub pisemne oświadczenie.[/b]
Możemy jednak zrzec się prawa do odwołania pełnomocnictwa, o ile wiąże nas z pełnomocnikiem jakiś stosunek prawny, który uzasadnia takie ograniczenie.
Przykładowo – jesteśmy współwłaścicielami tej samej nieruchomości, wyjeżdżamy za granicę i nieodwołalnie upoważniamy drugą osobę do sprzedaży naszego udziału we współwłasności.
Co się jednak stanie, gdy poróżnimy się z naszym plenipotentem? Czy możemy zmienić zdanie i napisać do niego list, w którym podziękujemy mu za jego usługi?
Niestety, nie. Dlatego uważajmy i nie zrzekajmy się pochopnie prawa do odwołania pełnomocnictwa.
Pamiętajmy o tym, że zrzeczenie się tego prawa nie pozbawia nas uprawnienia do osobistego wykonania powierzonej czynności.
Nie mogąc odwołać pełnomocnika, możemy przynajmniej sami sprzedać naszą nieruchomość na warunkach, jakie nam odpowiadają.
[srodtytul]9. Co się dzieje po odwołaniu [/srodtytul]
Gdy dojdzie do odwołania lub wygaśnięcia pełnomocnictwa, [b]pełnomocnik jest zobowiązany do zwrotu dokumentu pełnomocnictwa.[/b]
Może jednak żądać odpisu, na którym mocodawca powinien zaznaczyć, że pełnomocnictwo wygasło.
Ma to istotne znaczenie. Może się bowiem zdarzyć, że pełnomocnik nie przyjmuje do wiadomości odwołania i nadal działa w naszym imieniu.
Staje się wówczas rzekomym pełnomocnikiem, ale szczególnego rodzaju. Podejmowane przez niego czynności są ważne, chyba że druga strona wiedziała o wygaśnięciu lub mogła z łatwością się o nim dowiedzieć.
Ta groźna dla nas reguła chroni naszych nieświadomych kontrahentów, którzy nie wiedzieli o wygaśnięciu pełnomocnictwa.
W rezultacie możemy mimowolnie stać się stroną umowy z osobą trzecią. Dlatego tak ważne jest, aby odebrać od pełnomocnika dokument i zaznaczyć na odpisie, że pełnomocnictwo wygasło.
[srodtytul]10. Czy umocowanie przetrwa naszą śmierć[/srodtytul]
Brzmi to niesamowicie, ale tak! Możemy bowiem zastrzec w treści pełnomocnictwa, że umocowanie będzie ważne nawet po naszej śmierci.
Zastrzeżenie takie jest skuteczne, gdy łączy nas z plenipotentem jakiś stosunek prawny, np. zlecenie do zarządu naszym majątkiem.
I chociaż nas zabraknie, to nasz zarządca będzie mógł działać np. na rzecz naszych dzieci, tak długo, aż sam się tego prawa nie zrzeknie, lub do czasu, gdy zostanie odwołany przez naszych spadkobierców.
[i]Autor jest wspólnikiem w RMS Rastawicki Sawicki sp.k.[/i]