Pochopna decyzja o niezwłocznym rozstaniu w związku z długim zwolnieniem lekarskim to największy błąd pracodawców. Mimo mnóstwa wyroków SN piętnujących takie praktyki wciąż je popełniają. Zwalniają bez wypowiedzenia zaraz po zakończeniu pobierania zasiłku chorobowego, jeśli podwładny nie stawił się do pracy, i nie pytają o przyczynę absencji.
Tymczasem podstawową i niezbędną przesłanką natychmiastowego rozstania w tym trybie jest chorobowa absencja pracownika przedłużająca się poza okres ochronny. Zakaz zwalniania ma w tym wypadku bezwzględny charakter i dotyczy nawet zatrudnionego, który przez własne zaniedbanie nie złożył na czas wniosku o świadczenie rehabilitacyjne i nie uzyskał go w związku z tym bezpośrednio po „skonsumowaniu" pełnego zasiłku chorobowego. Pracodawca musi mieć zatem pewność, że niedyspozycja zdrowotna nadal trwa po zaprzestaniu otrzymywania zasiłku chorobowego i to na szefie spoczywa dowiedzenie tej okoliczności (wyrok SN z 17 lipca 2009 r., I PK 43/09).
Już wcześniej SN przyjmował bowiem, że nie jest prawidłowe zwolnienie z pracy między zakończeniem pobierania zasiłku chorobowego a ostateczną decyzją ZUS odmawiającą mu świadczenia rehabilitacyjnego, jeżeli szef nie znał przyczyny absencji w pracy (wyrok SN z 25 listopada 2005 r., I PK 89/05).
Zatem gdy pracownik nie stawia się do pracy po skonsumowaniu okresu zasiłkowego, nie od razu wolno zerwać z nim współpracę. Nie wiemy bowiem, czy w ogóle ubiega się o świadczenie rehabilitacyjne, czy też jego absencja ma inne podłoże. W takiej sytuacji „ocena zgodności z prawem ewentualnego rozwiązania umowy o pracę w tym okresie zależy od treści rozstrzygnięcia organu rentowego w sprawie przyznania świadczenia rehabilitacyjnego" (orzeczenie SN z 26 marca 2009 r., II PK 245/08). W zasadzie rozwiązanie umowy o pracę w tych okolicznościach przed ostateczną decyzją ZUS jest poprawne, chyba że z tego rozstrzygnięcia wynika, że zatrudniony miał wówczas prawo do świadczenia rehabilitacyjnego.
RADA