Przewidziane w art. 9 ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (DzU nr 90, poz. 844 ze zm., dalej ustawa o zwolnieniach grupowych) to dla zwolnionych przy grupowych redukcjach źródło szczególnych uprawnień, a dla pracodawców nierzadko – nieoczekiwanych perturbacji.
Przepis jest sformułowany jasno. W razie ponownego zatrudniania pracowników w tej samej grupie zawodowej pracodawca powinien zatrudnić pracownika, z którym rozwiązał stosunek pracy w ramach grupowego zwolnienia, jeżeli zwolniony zgłosi zamiar podjęcia zatrudnienia u tego pracodawcy w ciągu roku od rozwiązania z nim stosunku pracy. Powinien go przyjąć w okresie 15 miesięcy od rozstania.
Oferta na odchodne
Po spełnieniu tych warunków, tj. zgłoszenia przez zwolnionego oferty zatrudnienia byłemu pracodawcy przed upływem roku od zwolnienia i przyjmowania do pracy w tej samej grupie do upływu 15 miesięcy od zwolnienia – nie ma zmiłuj. Szef musi przyjąć byłego pracownika i to nawet wtedy, gdy swoimi kwalifikacjami w sposób ewidentny odstaje (na niekorzyść) od innych nieuprzywilejowanych kandydatów.
Zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie instytucja ta ma rygorystyczną wykładnię, opartą m.in. na założeniu, że gdyby przyjąć, iż powinność ponownego zatrudnienia powinno się traktować miękko, czyli jako obowiązek zatrudnienia „w miarę możliwości”, art. 9 ustawy o zwolnieniach grupowych byłby po prostu zbędny. Świadomi tego objęci grupowymi zwolnieniami pracownicy nierzadko zostawiają szefom na odchodne pisemne oferty przyjęcia do firmy „w przypadku ponownego przyjmowania do pracy w tej samej grupie zawodowej”.
Dla pracodawcy oznacza to, że jeżeli w ciągu 15 miesięcy od rozstania z tą osobą zdecyduje się zatrudnić kogoś w tej samej grupie zawodowej, musi zwolnionego poinformować o swoim zamiarze. A gdy były pracownik przystanie na oferowane warunki zatrudnienia, powinien go przyjąć do pracy.