Coraz częściej zdarza się zwolnić pracownika e-mailem, esemesem czy nawet ustnie. Co prawda wirtualny list czy wiadomość tekstowa spełniają warunek formy pisemnej, ale muszą być jeszcze podpisane w sposób wiarygodny. Przy wiadomości przesyłanej Internetem musi to być bezpieczny podpis elektroniczny, który legalizuje takie wypowiedzenie. Inaczej takie nieformalne wiadomości o zwolnieniu są niezgodne z prawem.
Choć są wbrew przepisom, to jednak staną się skuteczne, jeśli pracownik w terminie nie odwoła się do sądu. Sąd zawsze sprawdzi, czy pracownik zmieścił się w czasie na wniesienie powództwa, a jeśli go przekroczy, oddali spóźniony pozew.
Sąd może dopuścić nielegalnie zdobyty dowód, gdy jego prawne uzyskanie mogłoby być niemożliwe
- Prowadzimy spór z byłym pracownikiem. Zwolniliśmy go jakiś czas temu, a on czując się pokrzywdzony, postanowił szukać sprawiedliwości w sądzie. Ostatnio zwrócił się do jednego z naszych pracowników o pomoc. Poprosił go o przesłanie mu korespondencji e-mailowej między nimi, która ma – jego zdaniem – potwierdzić jego wersję wydarzeń. Pracownik uległ namowom kolegi i podesłał mu wiadomości z firmowej skrzynki. Naszym zdaniem w ten sposób pracownik działał na szkodę pracodawcy. Przeprowadziliśmy z nim rozmowę wyjaśniającą, pracownik przeprosił i poinformował, że uległ presji kolegi, który go straszył, że jeśli nie dostanie od niego żądanych informacji, to wezwie go na świadka do sądu, a ten zmusi go do udostępnienia zawartości poczty. Czy możemy zwolnić dyscyplinarnie pracownika, który przekazał firmowe dane osobie do nich nieuprawnionej, z którym prowadzimy spór sądowy (wiedział o nim pracownik przekazujący wiadomości)? Czy zebrane w ten sposób dane mogą być pełnowartościowym materiałem dowodowym w sprawie, w której będzie wyrokował sąd? A jaka byłaby reakcja sądu, gdyby zwolniony pracownik sam dokonał „włamania internetowego"? Czy sąd wziąłby pod uwagę te materiały, skoro zostały zebrane z naruszeniem prawa? Czy te okoliczności mogą rzutować na dopuszczalność przeprowadzenia dowodu z uzyskanego w ten sposób dokumentu?
– pyta czytelnik.
Nawet natychmiastowe rozstanie z zatrudnionym, który pomagał dawnemu koledze, byłoby uzasadnione. Jego naganne zachowanie polega na przekazaniu informacji drogą elektroniczną osobie nieuprawnionej, postronnej (z taką mamy tu do czynienia), a do tego skonfliktowanej z szefem. Usprawiedliwieniem nie jest to, że w przeszłości listy były do niego adresowane. Takie postępowanie w oczywisty sposób uderza w pracodawcę, który może je zakwalifikować jako działanie na szkodę firmy. To koleżeńskie wsparcie szef może uznać za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych i pożegnać się z podwładnym w trybie dyscyplinarnym. Oprócz pozbawienia go z dnia na dzień zatrudnienia i prawa do wynagrodzenia takie zwolnienie ma w sobie dodatkową sankcję. Jest nią informacja o trybie zwolnienia (art. 52 k.p.) zawarta w świadectwie pracy. A to z pewnością utrudnia poszukiwanie nowego zajęcia.