Stąd wydaje się zasadne stwierdzenie, że właśnie skorzystanie z instytucji poinformowania zamawiającego o uchybieniach może poprzedzać wniosek, o którym mowa w art. 165 pzp. O ile stwierdzenie to jest prawdziwe, o tyle nie ma dla wykonawcy poważniejszego znaczenia, dlatego że nawet bez podjęcia takich czynności w celu poinformowania zamawiającego wykonawcy będzie przysługiwało uprawnienie złożenia wniosku do prezesa UZP.
Słabe narzędzie
Konsekwencją tego jest spostrzeżenie, że skuteczność informacji o naruszeniach z art. 181 pzp, której regulacja umieszczona została w dziale VI pzp „Środki ochrony prawnej”, jest znikoma. Nie stanowi ona ani skutecznego narzędzia ochrony praw wykonawcy, ani wymogu koniecznego do skorzystania z innych dalej idących środków.
Stąd nie można uznać za trafną argumentacji ustawodawcy uzasadniającej wprowadzenie instytucji poinformowania zamawiającego o uchybieniach troską o interes publiczny. Co więcej wyżej omówiona znikoma skuteczność tej instytucji powoduje, że interesy wykonawców, których oferta nie została wybrana w zamówieniach poniżej „progów unijnych”, nie są należycie chronione, co pośrednio może rzutować na prawidłowość poszczególnych postępowań o udzielenie zamówienia.
Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której w zamówieniu na roboty budowlane o wartości np. ok. 15 mln zł (poniżej progów unijnych, tj. poniżej kwoty granicznej 4845 tys. euro) wybrana zostanie oferta podlegająca odrzuceniu, która z różnych powodów zostanie przez zamawiającego przyjęta, a wykonawcy z drugiego i dalszego miejsca w przetargu nie przysługuje żaden skuteczny środek ochrony prawnej do zakwestionowania czynności zamawiającego.
Trudno bowiem uznać za taki środek poinformowanie zamawiającego o uchybieniach.